[W MAGAZYNIE] UBEZPIECZENIE A WYPOŻYCZONY SAMOCHÓD

Ileż to razy na różnych forach czy innych Facebookach widziałem prośby typu: polećcie mi jakąś dobrą (czytaj: tanią) wypożyczalnię aut w Polsce, Francji, na Krecie, Wyspach Kanaryjskich. Patrząc na cenę, wiele osób zapomina o podstawowej kwestii – ubezpieczeniu samochodu.

Tekst: Tomasz Czarnecki Truck & Business Polska

Teoretycznie wszystko powinno wyglądać prosto: bierzemy samo chód z pełnym ubezpieczeniem, za które odpowiada wypożyczalnia, i choćbyśmy przyłożyli w jakąś skałę lub w innym pojazd, nie ponosimy konsekwencji. No chyba że buzowałyby w nas procenty, przegięlibyśmy z prędkością lub wjechali dla zabawy autem na plażę. Tak prosto nie ma.

POLIGLOTA MA ŁATWIEJ, ALE…

Ogólne Warunki Ubezpieczenia (czyli popularne OWU) nie są standardowe dla wszystkich wypożyczalni, zależą nie tylko od kraju, w jakim jesteśmy, ale także firmy udostępniającej pojazdy (a bezpośrednio także ubezpieczyciela z nią współpracującego). W umowach znajdziemy co prawda wiele elementów standardowych, lecz bez dokładnej lektury łatwo wpakować się w warte kilkaset, a nawet kilka tysięcy euro kłopoty. Dla niektórych problem może stanowić fakt, że placówki udostępniają dokumenty w języku angielskim, bo przecież nawet po polsku słownictwo ubezpieczeniowe bywa trudne do zrozumienia dla zwykłego odbiorcy. Na szczęście, szczególnie komunikacyjne OWU w wypożyczalniach, jest do okiełznania przy zastosowaniu pewnego rodzaju środków ostrożności. Na początek oczywista oczywistość; niestety, nie dla wszystkich. Nigdy nie podpisujmy umowy w języku, którego nie rozumiemy. Małe firmy czasem mogą nie mieć wersji angielskiej, ale w „lokalnym narzeczu”, np. po grecku, i to już pierwszy sygnał, by podziękować i iść do innej placówki. Skoro kogoś było stać na zakup aut na krótkoterminowy wynajem, powinien mieć pieniądze również na tłumaczenie OWU i innych warunków porozumienia dla zagranicznych klientów. W niektórych krajach można też spotkać polskie firmy świadczące usługi najmu lub pośredniczące w nim. Wtedy umowa i obsługa są w języku polskim. Niestety, zazwyczaj tego typu oferty nie należą do najtańszych na rynku. Niektórzy dla bezpieczeństwa, także związanego z ubezpieczeniem, korzystają tylko z usług markowych, globalnych przedsiębiorstw rent a car, takich jak Sixt czy Avis. Trudno nazwać to błędem, aczkolwiek musimy się liczyć z wyższymi cenami względem lokalnych firm, a nie mamy gwarancji lepszych warunków umowy.

DODATKOWE KOSZTY

Względnie tanią wypożyczalnię samochodów, przy odrobinie poszukiwań i podstawowej znajomości języka angielskiego, nie tak trudno znaleźć, jak się może wydawać. Niestety, duża liczba propozycji zawiera tylko podstawowe elementy ubezpieczenia. Najmujący może być więc obciążony dodatkowymi opłatami nie tylko za spowodowanie kolizji lub wypadku, ale także jeśli ktoś w niego uderzy, samo chód zostanie ukradziony, dojdzie do szkody parkingowej nie z jego winy, uszkodzeniu ulegnie opona itp. Olbrzymie różnice istnieją również w wysokości kosztów ponoszonych za powyższe zdarzenia. Kiedy ubezpieczamy prywatny samo chód w ramach AC (dla niektórych osób nieobowiązkowego), wkład własny wynosi 500 czy 1000 zł (lub procentowo, np. 10%), za granicą zwykle jest jednak drożej. Bywają wypożyczalnie, w których płacimy za całość kosztów związanych z kolizją, wypadkiem, najczęściej jednak zaznaczany jest wspomniany wkład własny. Tyle że czasem to 300 euro, innym razem 800, 1500, a czasem 2250 euro. Tego typu zapisy należy dokładnie doczytać, bo niższa zapłata za wynajem może (nie musi!) wiązać się ze znacznie zwiększonym ryzykiem. Wybór należy do Czytelnika.

CDW I TP A WYŁĄCZENIA

Podstawowe ubezpieczenie, jakie powinno być zawarte w umowie z firmą rent a car poza granicami Polski, to Collision Damage Waiver (CDW), czyli w uproszczeniu OC + AC. Niestety, tego rodzaju porozumienie może zawierać wyżej wspomniany wkład własny. Koniecznie należy znaleźć informację, że w ramach CDW (lub osobno) auto zostaje objęte ochroną Theft Protection (TP), co oznacza brak konieczności zapłacenia całej/części wartości samochodu, jeśli ktoś nam go ukradnie. Tu jednak również występuje nierzadko wkład własny. Warto się także dowiedzieć, czy ubezpieczenie obejmuje utratę fotelika dziecięcego, nawigacji wypożyczonej z firmy, nasze bagaże. Czasem napotkamy skrót LDW (od: Loss Damage Waiver), który dotyczy ubezpieczenia szkód niepowstałych w ruchu i jest takim „słabszym CDW”. Wyłączenia to popularny dział umów ubezpieczeniowych, także za granicą. Najczęściej podlegają mu opony, lusterka, szyby, zdarzenia na drogach nieasfaltowych (chcąc odwiedzić ciekawe miejsca, czasem trudno uniknąć nawet delikatnego off-roadu) itp. Czy dopłacać i za to? Po pierwsze, nie zawsze jest to możliwe. Po drugie, czy w Polsce mamy w prywatnym aucie pełne AC z dodatkową ochroną wymienionych części samo chodu? Ile razy na 50 000 km zdarzyło się nam wymieniać koło lub zbić lusterko? Na te pytania każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Ja, przy swojej zapobiegliwości, aż tak bardzo się nie zabezpieczam, lecz… nierzadko znajduję oferty, w których CDW chroni od wszystkiego, bez wkładu własnego. Korzystając kilkanaście razy z aut za granicą, nigdzie nie znalazłem ubezpieczenia od uniknięcia mandatu. Liczenie, że „się uda”, może znaleźć przykry finał w postaci zwiększonego budżetu na wakacje, na dodatek zwiększonego o koszty operacyjne wypożyczalni. Wśród wyłączeń są oczywiście inne standardy, takie jak wina umyślna, niewłaściwe użytkowanie samochodu. Bardziej jednak trzeba zwrócić uwagę na unikanie jazdy pod wpływem alkoholu. Ma to szczególne znaczenie w przypadku amatorów bogatego korzystania z all inclusive lub też ludzi biznesu świętujących udane spotkanie służbowe czy integracyjne. Jazda na drugi dzień z promilami we krwi i spowodowanie kolizji, a nawet samo uczestniczenie w zdarzeniu drogowym to nie tylko problemy z policją, ale także z towarzystwem ubezpieczeniowym. Warto również zapoznać się z polityką paliwową – jeśli ktoś „zapomni” dotankować, może za to podwójnie zapłacić.

WITHOUT EXCESS

Wyrażenie „wkład własny” przewija się przez niemal cały tekst, lecz stanowi poważną bolączkę osób wypożyczających samochody. Ceny za najem, bez konieczności dopłacania z własnej kieszeni w razie zdarzenia drogowego, mogą być bowiem wyższe o 100, 500 albo i 2000 zł. Wszystko zależy od tego, na jak długo wynajmujemy środek lokomocji, od firmy, kraju, w jakim jesteśmy (a nawet regionu, wyspy) itd. Jeśli chcemy bezstresowo spędzić wyjazd, warto poszukać ofert bez wkładu własnego, chyba że jedziemy tylko z lotniska do hotelu lub na konferencję i z powrotem. W tym celu poszukajmy w umowie zapisu „without excess” i sprawdźmy, czy to określenie dotyczy wszystkiego. Dziennikarskie przyzwyczajenie pozwala mi natomiast uniknąć innych przykrych sytuacji. Na przykład zawsze po otrzymaniu samochodu wykonuję rundę wokół pojazdu i fotografuję istniejące rysy i uszkodzenia, nawet jeśli mam CDW bez wkładu własnego (a tym bardziej gdybym się zdecydował na niepełne ubezpieczenie). To pozwala mi już zupełnie spokojnie podróżować, bez zamartwiania się, że doszło do jakiegoś zdarzenia. Część osób wymaga także przy zwrocie samochodu, by pracownik wypożyczalni potwierdził pisemnie „sprawdzony pozytywnie stan auta”. Aczkolwiek jeśli oddajemy środek lokomocji na lotnisku i spieszymy się na lot lub wrzucamy kluczyki do skrzynki poza godzinami pracy wypożyczalni, będzie to trudne albo niemożliwe.

PRZEZORNY ZAWSZE… WIE WCZEŚNIEJ

Idealną kopalnią wiedzy dla osób szukających tanich wypożyczalni są blogi, fora internetowe oraz rozmaite grupy tematyczne na Facebooku, gdzie łatwo znaleźć porady związane np. z Majorką czy Kretą. W taki sposób znalazłem bardzo tanią, a zarazem „pewną” wypożyczalnię na Teneryfie. Wynająłem auto na dwa tygodnie i zapłaciłem dwa razy mniej niż kolega w innej firmie, korzystający z pojazdu przez tydzień, w dodatku miałem lepsze warunki ubezpieczeniowe. Nie zawsze udają się takie „złote deale”, lecz warto poszukać w internecie informacji. To pozwoli nam wyeliminować z rozważania niepewne wypożyczalnie jak i te najdroższe. Analiza dokumentów ubezpieczeniowych jest niestety konieczna. Moj sposób – zazwyczaj rezerwuję samochód przed wyjazdem lub chociaż sprawdzam warunki – ceny, pojazdy, ubezpieczenie – w kilku wypożyczalniach blisko mojego hotelu. Dzięki temu odbierając samochód, mam pewność, że nic mnie nie zaskoczy podczas pobieżnej lektury umowy, bo jej treść znam już wcześniej.

Wideo

Menadżer Floty: Szkolenie Hybrydowa Flota - Czy to się opłaca?
!! Wyprzedzamy nowotwór
Menadżer Floty w Genewie - TOYOTA
Menadżer Floty w Genewie - LEXUS
  •  image
  •  image
  •  image
  •  image
[Pierwsza jazda] Test Infiniti Q30
[Fotorelacja] Motor Show 2016

Aktualności