[TEST] Land Rover Discovery – podróżnik w nowoczesnym stylu

Land Rover to marka od lat kojarzona z komfortem, wygórowaną ceną i off-road’em. Choć wydaje się to dziwne i niemal niemożliwe zestawienie, to właśnie takie jest. Połączenie skrajności, które Anglikom udało się lepiej niż każdej innej firmie sprawiło, że nikt nie zakwestionuje potencjału pojazdów tej marki.

Krzysztof Kolumb, Ferdynand Magellan, Ronald Amundsen czy … Jeremy Clarkson. Ci odkrywcy zmienili wiele w naszym pojmowaniu rzeczywistości. To dzięki nim poznaliśmy lądy, szlaki czy szczyty, które wcześniej nie były znane światu. Pewnie dziwicie się, dlaczego w tym zacnym gronie znalazł się również dziennikarz i prezenter motoryzacyjny? Jakbyście mieli wątpliwości to nie jest to błąd. To właśnie on zrobił coś czym udowodnił potęgę Land Rovera Discovery. Otóż w jednym z odcinków Top Gear podjął wyzwanie, które polegało na wjechaniu pojazdem na górę Cnoc an Fhreiceadain znajdującą się w Szkocji. To karkołomne wyzwanie okazało się najlepszym sprawdzianem dla ucywilizowanego Discovery IV generacji. Stanowiło to potwierdzenie, że niegdyś angielska marka nie zapomniała przy projektowaniu pojazdu o korzeniach, dzięki którym ten właśnie samochód stał się jednym z najpopularniejszych aut terenowych na świecie.

To jednak było siedem lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Konstrukcja Discovery IV zaczęła być lekko przestarzała, a jego parametry niewystarczające. Dlatego marka postanowiła to odmienić. Na rynek została wprowadzona piąta generacja jednego z najpopularniejszych modeli marki. W przeciwieństwie do poprzednika nie jest już aż takim outsaiderem, próbującym zerwać jakiekolwiek koneksje z bardziej luksusowymi Range Roverami. Teraz jest wręcz na odwrót. Nie będzie błędem powiedzenie, że nowy „Disco” ma więcej wspólnego z luksusowymi braćmi niż nam się wydaje.

Wielki i nowoczesny

Chyba najlepszym określeniem dla nowego Land Rovera jest „wielki i nowoczesny”. Jest to z pewnością największy oferowany SUV tej marki. Mierzy 4,97 m i ma 2,22 m szerokości. Jego wysokość jest względna, ponieważ dzięki pneumatycznemu zawieszeniu możliwe jest zarówno jego opuszczenie, jak i podniesienie. Normalna wysokość do jazdy daje mu wzrost 1,93 metra. Przy tym ustawieniu, jego możliwości off-roadowe wynoszą 26° – kąt natarcia, 21,2° – kąt rampowy i 25,5° – kąt zejścia. Gdy go jednak „podpompujemy” w górę to prześwit wzrasta z 0,21 m do 0,28 m, wysokość pojazdu zwiększa się do 2,01 m, a parametry off-roadowe wynoszą wtedy: odpowiednio 29,5°, 25,5° i 28°. To nie koniec atrakcji, ponieważ ten luksusowy SUV może pokonywać przeszkody wodne o głębokości do 0,9 m. Z pewnością robi to wrażenie.

Discovery ma jednak dwa oblicza. Z jednej strony zachwyca, czego przykładem są choćby parametry terenowe, ale też potrafi odstraszyć. W tym przypadku chodzi o stylistykę. Z przodu nie można nic zarzuć nowemu designowi, no może poza umieszczeniem świateł przeciwmgłowych praktycznie na samym dole przedniego zderzaka. Auto swoim designem przypomina Range Rovery. Mniej wtajemniczone osoby mogłyby mieć problem, aby rozróżnić jedno od drugiego. Kontrowersje zaczynają się natomiast z tyłu. Auto jest niesymetryczne. Ten zabieg miał być wyróżnikiem w klasie. To prawda konstruktorom tego pojazdu się to udało. Tylko efekt jest taki, że rynek akcesoriów kwitnie, ponieważ klienci prawie masowo wymieniają czarną wstawkę w klapie bagażnika, na taką która w magiczny sposób wypośrodkuje tablicę rejestracyjną.

Luksusowo i elegancko

Jeżeli wnętrze może mieć charakter to w Land Roverze jest ono idealnie dopasowane do stylistyki zewnętrznej. W trzech słowach można by je określić jako: schludnie, czyste i luksusowe. Otwierając drzwi przywita nas znany widok z Range Roverów. Ta sama kierownica, ten sam układ wskaźników, podobna deska rozdzielcza. Dzięki temu w tym aucie możemy poczuć się naprawdę lepiej niż w innym pojeździe. Siedzi się wysoko, wszystkie przełączniki są tam, gdzie być powinny, a ich obsługa nie stanowi żadnego problemu, no może poza zestawem do otwierania okiem w drzwiach kierowcy, który nie wiadomo jakim cudem wylądował na samej górze boczka drzwi i to przy słupku A. Jest też wiele udogodnień. Najlepszym tego przykładem jest wszechobecność schowków. W desce rozdzielczej są trzy, z czego jeden za panelem klimatyzacji. W tunelu środkowym jest dwupoziomowy w podłokietniku oraz jeden ukryty pod uchwytami na kubki (jak to niektórzy mówią tzw. „schowek na zioło”). Z tyłu również jest parę schowków. To pokazuje praktyczną stronę auta. Co ciekawe jest ono dostępne w dwóch konfiguracjach 5-cio oraz 7-mio osobowej. W tej drugiej opcji środkowy rząd siedzeń jest przesuwany, a tylne fotele chowane w podłogę. Co najlepsze w zależności od wyposażenia auta fotelami możemy sterować ręcznie albo je składać i rozkładać elektrycznie. Co by nie mówić w tym prawie pięciometrowym aucie nie może zabraknąć miejsca.

Uniwersalny

Mówiąc o uniwersalności Discovery trzeba poruszyć parę kwestii. Przede wszystkim jest to auto, które ze złożonymi fotelami trzeciego rzędu ma bagażnik o objętości 1137 litrów. Jak do tego położymy środkowy rząd to przestrzeń ta wzrośnie do bagatela 2406 litrów. Do tego jest jeszcze eklektycznie sterowana „pułka” na której możemy normalnie siedzieć bez obawy o jej złamanie. A no tak to nie koniec. Dzięki pneumatycznemu zawieszeniu za pośrednictwem dwóch przycisków możemy obniżyć albo podwyższyć tył. Praktyczność przede wszystkim.

Drugą kwestią potwierdzającą uniwersalność tego pojazdu jest układ napędowy. Już wspomniałem, że jest to auto, które terenowo nie odstępuje niektórym terenówką. Jednak dzięki systemowi All Terrain Response 2 samochód ten staje jest nie tylko rywalem, ale nawet przodownikiem seryjnie produkowanych aut z potencjałem terenowym. Kierowca do wyboru ma 5 trybów, dzięki czemu może zoptymalizować działanie silnika, przekładni, centralnego mechanizmu różnicowego i systemów podwozia w konkretnych warunkach terenowych. W drugiej generacji tego układu skuteczność jest jeszcze większa dzięki monitorowaniu warunków jazdy i automatycznie wybieranemu trybowi jazdy, pozwalającego uzyskać jak najlepszą konfigurację nastawów podwozia i układu napędowego pod kątem panujących warunków. W aucie został też zastosowany dwupoziomowy reduktor. Sercem tego rozwiązania jest dwustopniowa skrzynia rozdzielcza z elektronicznie sterowanym centralnym mechanizmem różnicowym, który dzieli moment obrotowy między osie w proporcji 50:50, z możliwością automatycznego włączenia zapobiegawczej blokady, jeszcze przed wystąpieniem poślizgu. Poza tym dzięki zastosowaniu kamer z każdej strony pojazdu, podczas jazdy w terenie można wspomóc się widokiem otoczenia bez konieczności wychodzenia z pojazdu. Nie raz tak było, że jedziemy pod górę i nie widzimy co jest przed nami. W tym aucie to nie problem. Po prostu włączamy kamery i nagle wszystko staje się jasne.

4 i 6 cylindrowe silniki

O technologiach w nowym „Disco” można by pisać jeszcze długo. W szczególności, że jest o czym. Nowy Land Rover oferowany jest zarówno z silnikami benzynowymi, jak i wysokoprężnymi o czterech lub sześciu cylindrach. Są to jednostki napędowe Land Rovera o nazwie Ingenium. Najsłabszy dysponuje mocą 180 KM (dwulitrowy diesel TD4), a najmocniejszy 340 KM (trzylitrowa benzyna Si6). Są jeszcze opcje pośrednie w obu przypadkach: Diesel: 2.0 SD4 – 240 KM, 3.0 TD6 258 KM i Benzyna: 2,0 Si4 – 300 KM. Wszystkie zintegrowane są z 8-biegową przekładnią automatyczną od ZF.

Czytaj także: Land Rover lub Jaguar z rabatem 10% w promocji PKO Leasing

Do testów otrzymałem dwie wersje. Pierwsza to diesel o mocy 240 KM. Jest to zestaw, który nie jest skierowany do osób lubiących szybką jazdę oraz przyspieszenia wciskające w fotel. Tutaj tego nie doznamy. Wszystko przez masę auta, która nie jest dużo mniejsza od 2,2 tony (poprzednia generacja pojazdu ważyła ponad 2,5 tony z 3-litrowym dieslem). Dzięki tak dużej redukcji masy (zastosowanie aluminiowego nadwozia) możliwe było wykorzystanie dwulitrowego silnika bez obawy o płynność jazdy. Przyspieszenie do 100 km/h, w tym przypadku zajmuje 8,6 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 207 km/h. To wystarcza do codziennej jazdy. W tym przypadku również nie odstrasza zużycie paliwa. Trzeba się liczyć z wynikami około 11 litrów w mieście i racjonalną ósemką w trasie.

Przeciwieństwem spokojnego, dwulitrowego diesla, jest trzylitrowa benzyna o mocy 340 KM. Z tym silnikiem auto staje się naprawdę dynamiczne. Pierwszą setkę osiąga po 7,1 sekundy, a maksymalnie rozpędza się do 215 km/h. Choć może nie wygląda to spektakularnie w porównaniu do wcześniej opisywanego diesla to trzeba pamiętać, że ta odmiana jest jeszcze cięższa. W benzynie też o wiele bardziej odczujemy zużycie paliwa. 15 l/100 km to wynik, który w mieście jest na porządku dziennym. W trasie z pewnością udałoby się zbić tą wartość, jednak przy jeździe autostradowej raczej utrzymałaby się na tym samym poziomie.

Prowadzenie

Nie ma się co oszukiwać, dobry silnik, skrzynia biegów i stosunkowo precyzyjny układ kierowniczy nie są w stanie sprawić cudów. Również takie systemy jak system Dynamic Stability Control, elektryczne wspomaganie układu kierowniczego (EPAS) czy system DSC – zmniejszający moment obrotowy silnika i przyhamowujący wybrane koła, by skorygować kierunek jazdy w zakrętach czy przeciwdywanie nadsterowności lub nadmiernej podsterowności, nie są w stanie sprawić, aby ciężka bryła zawieszona na miękko zestrojonym zawieszeniu była bolidem wyścigowym i królem zakrętów. W tym aucie czuć każde szybsze wejście w zakręt, jak też przechylenia podczas przyspieszenia i hamowania. Bez wątpienia dobrze mieć większą jednostkę napędową w tym aucie, aby w razie wyprzedzania nie zabrakło mocy, ale nie ma co się oszukiwać, jest to pojazd do spokojnej jazdy.

Ceny

Najtańsza opcja, aby kupić Discovery to wybór 180 konnego diesla. Auto z tym silnikiem, automatyczną skrzynią biegów oraz napędem 4WD kosztuje od 229 900 zł, w wersji wyposażenia S. Do wyboru są jeszcze odmiany SE, HSE oraz najwyższa HSE Luxury. Najdroższą opcją jest 340-konna benzyna Si6, która w opcji HSE Luxury kosztuje od 395 900 zł. Samochód z tym silnikiem można natomiast zakupić już od wersji SE.

Podsumowanie

Nowy Land Rover Discovery jest samochodem, który łączy w sobie praktyczność, uniwersalność oraz luksus. Jest to połączenie rzadko spotykane w obecnym świecie. Z pewnością każdy kto chce kupić luksusowy samochód z dobrymi właściwościami terenowymi powinien wziąć to auto pod uwagę. Z pewnością wśród konkurencji nie znajdzie się nic tak uniwersalnego.

Land Rover pokazał, że w tych wbrew pozorom ciężkim czasom dla motoryzacji, cały czas jest miejsce na budowanie aut tak jak kiedyś na początku działalności firmy, zaplanowano. To podkreśla wyjątkowość tej marki, która w naszym kraju jest tak bardzo niedoceniana.

Maciej Gis
Źródło: Menadżer Floty

 

Wybrane dane techniczne Land Rover Discovery SD4 i Si6
Typ nadwozia SUV SUV
Wymiary (dł./szer./wys.) 4970/2220/1910-2010 mm 4970/2220/1910-2010 mm
Rozstaw osi 2923 mm 2923 mm
Masa własna/maksymalna ładowność 2184/3130 kg 2223/3130 kg
Objętość bagażnika/ładowność 1137-2406 litrów/946 kg 1137-2406 litrów/907 kg
Silnik Turbodiesel, R4 Benzynowy, V6, z kompresorem
Norma emisji spalin EURO 6 EURO 6
Średnia emisja CO2 165 g/km 254 g/km
Objętość skokowa silnika 1999 cm3 2995 cm3
Moc maksymalna 240 KM przy 4000 obr/min 340 KM przy 6500 obr/min
Maks. moment obrotowy 500 Nm przy 1500 obr/min 450 Nm w zakresie 3500-5000 obr/min
Rodzaj skrzyni biegów/liczba biegów Automatyczna, 8-biegowa Automatyczna, 8-biegowa
Napęd 4WD 4WD
Prędkość maksymalna 207 km/h 215 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,3 s 7,1 s
Cena wersji podstawowej 229 900 zł 229 900 zł
Cena wersji testowej 305 400 zł 360 600 zł

 

Galeria

Wideo

Ruszyła druga edycja Akademii Menadżera Floty!
TEST magazynu Menadżer Floty - Toyota Auris Hybrid Kombi - długi dystans
II Międzynarodowe Targi EkoFlota 2017: Innowacje, Ekologia, Mobilność - podsumowanie
II Międzynarodowe Targi EkoFlota w skrócie
  •  image
  •  image
  •  image
  •  image
[Pierwsza jazda] Test Infiniti Q30
[Fotorelacja] Motor Show 2016

Aktualności