Hyundai i30 N-Line – Auto prawie idealne

Nie raz spotyka się samochody, do których wprowadza się odmiany nawiązujące do ich usportowionych wersji. Przeważnie takie krzyżowanie kończy się w przeciętny sposób. Hyundai podszedł do tematu z iście chirurgiczną precyzją i stworzył wariant, który potwierdza, że Koreańczycy nie tylko nauczyli się tworzyć samochody, ale robią to lepiej niż inni.

Tekst i zdjęcia: Maciej Gis

Pamiętacie czasy, kiedy lekko podśmiewano się z koreańskich marek twierdząc, że bardzo im daleko do tego, co oferowane było przez europejską konkurencję? Cóż, od tego czasu dużo się zmieniło. Gdy popularne marki ze Starego Kontynentu przechodziły ewolucje, to te z dalekiego wschodu dosłownie dokonały przewrotu.

Przyznam szczerze, że od ostatniego spotkania z jakimkolwiek autem Hyundaia minął ponad rok. Oczywiście informacyjnie wiedziałem, że do oferty wchodzą nowe modele, czy przechodzą faceliftingi. Co więcej, znajomi mówili, że są zachwyceni zmianą jaką przechodzą te auta. Po tych wszystkich superlatywach z dość dużą dozą ostrożności podszedłem do dzisiejszego bohatera.

Wygląd to nie wszystko

Pierwsze spojrzenie na to auto spowodowało, że moje ostrożne podejście zaczęło słabnąć. Czerwony lakier z czarnymi dodatkami, w bryle i30 wygląda rewelacyjnie. Do tego duże, 18 calowe alufelgi, obniżone zawieszenie, usportowione stylistycznie zderzaki i podwójny układ wydechowy sprawiają, że jest to stylistyczny majstersztyk.

Co ciekawe to nie jedyne zmiany. N-Line powstało po fenomenalnym debiucie sportowej N-ki. Tym samym przedstawiciele firmy stwierdzili, że pójdą za ciosem i zrobią linię stylistyczną. Nie będzie ona jednak taka przeciętna jak jest to w przypadku innych samochodów. Tutaj modyfikacji uległo również zawieszenie, układ kierowniczy czy wydechowy.

Nie każdemu jednak przypadnie to do gustu. Auto jest twarde i sztywne. Przez to w codziennej jeździe może być uciążliwe. Jednak zalety takiego rozwiązania szybko pojawiają się na drodze. Nawet bardzo szybkie pokonywanie zakrętów nie robi na i30 żadnego wrażenia. Auto trzyma się drogi jak przyklejone.

Sportowego ducha potwierdzają również siedzenia z bardzo dobrym trzymaniem bocznym, precyzyjna manualna skrzynia biegów oraz dobrze leżąca w dłoniach kierownica. Niestety ten szał sportowej ekscytacji nieco blednie, jak wciskamy pedał przyspieszania do oporu. Fakt jego reakcja została wyostrzona, ale od tej „czerwonej strzały” oczekuje się zdecydowanie więcej niż 140 KM z silnika o objętości skokowej 1,4-litra. W tej kwestii nie pomaga też wydech, który został przerobiony. Ma on przyjemny buczący dźwięk. Naprawdę w pierwszej chwili można mieć dużą zagwozdkę co pracuje pod maską.

Dynamika jest, ale przydałoby się więcej

Niestety ze wspomnianych 140 KM i 242 Nm za dużo wycisnąć się nie da, ale i tak nie ma tragedii. Auto pierwszą setkę osiąga po 8,9 sekundy i maksymalnie rozpędza się do 210 km/h. Choć stylistycznie oczekiwałoby się więcej, to w codziennej eksploatacji jest to wystarczające.

Dużą zaletą takiego zestawu jest natomiast stosunkowo małe zużycie paliwa. Według producenta w mieście spokojnie wystarcza 6,6 l/100 km (wg testu WLTP). W rzeczywistości jest to około 8 l/100 km. Przy dynamicznej jeździe trzeba dodać do tego wyniku jeszcze litr. W trasie jest jeszcze lepiej. Producent deklaruje 4,4 l/100 km. Mnie udało się osiągnąć 5 l/100 km.

Idealnie skrojony

Choć można mieć obiekcje co do tej wersji i30, to jedno jest niezaprzeczalne, ten samochód jest skrojony na miarę. We wnętrzu ergonomia jest wzorcowa. Wszystkie systemy i układy obsługuje się nieledwie z zamkniętymi oczami. Do tego sam projekt wnętrza jest dopracowany tak jak jego zewnętrzna stylistyka. Fajnym akcentem z pewnością jest czarna podsufitka, a wisienkę na torcie stanowi gałka zmiany biegów zapożyczona ze sportowej N-ki. Nie można także złego słowa powiedzieć o materiałach wykończeniowych i spasowaniu poszczególnych elementów.

Reasumując

Hyundai i30 N-Line to samochód prawie idealny oczywiście ma swoje wady, ale to głównie drobiazgi, które nie psują finalnego obrazu. Fakt, na dłuższą metę męczące może być sztywne zawieszenie, ale z drugiej strony otrzymujemy nietypową odmianę jednego z lepszych aut tego segmentu. Czy to nie jest fajne, że w końcu marka postanowiła pójść pod prąd i zrobić coś po swojemu?

Mówiąc o kwotach warto nadmienić, że wersja z manualną skrzynią biegów to wydatek prawie 97 tys. zł, a z 7-biegowym automatem od 103 tys. zł. Nie jest to wyjątkowo dużo, patrząc na to, co otrzymujemy w zamian i jak cenowo plasuje się konkurencja. Tym samym uważam, że jest to auto godne polecenia. Z pewnością pod względem zawieszenia (jeżeli ktoś takie lubi) da dużo frajdy z jazdy, w szczególności na szybkich zakrętach.

 

Hyundai i30 N-line 1.4 T-GDI 140 KM
Wymiary (długość/szerokość/wysokość) 4340/1795/1455 mm
Rozstaw osi 2650 mm
Napęd 2WD (przedni)
Silnik 4 cylindrowy, 1353 ccm, benzyna, turbodoładowana
Moc maksymalna 140 KM przy 6000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy 242 Nm przy 1500 obr/min
Prędkość maksymlana 210 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,9 s
Objętość zbiornika paliwa 50 l
Zużycie paliwa (dane producenta, mieszany) według cyklu WLTP 5,4 l/100 km
Norma emisji spalin Euro 6d
Średnia emisja CO2 117 g/km
Objętość bagażnika 395–1301 l
Cena od (N-line) 96,6 tys. zł

 

Galeria