Formuła 1 przegrała z koronawirusem. GP Australii odwołane!

Dopiero na dwie godziny przed pierwszym treningiem w Melbourne, Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA), Liberty Media i Australian Grand Prix Corporation poinformowali o odwołaniu Grand Prix Australii, pierwszej rundy tegorocznych mistrzostw świata. Kolejny wyścig, już za tydzień w Bahrajnie, ma odbyć się bez udziału publiczności, ale coraz głośniej mówi się o przełożeniu inauguracji sezonu na… czerwiec.

Sytuacja przed wyścigiem w Australii od dawna nie była najlepsza. Najpierw odwołano Grand Prix Chin, czyli czwartą, według pierwotnego kalendarza, rundę sezonu, później pod dużym znakiem zapytania stanął pierwszy w historii wyścig we Wietnamie, a organizatorzy GP Bahrajnu zapowiedzieli zawody przy pustych trybunach.

Kiedy już 10 zespołów F1 zjawiło się już w Melbourne, okazało się, że podejrzanych o zakażenie koronawirusem jest kilku ludzi z personelu zespołu Haasa. Co prawda lekarze nie potwierdzili tej diagnozy, ale wkrótce światkiem F1 wstrząsnęła wiadomość, że badanie pracownika teamu McLaren potwierdziło obecność wirusa. Brytyjski zespół natychmiast wycofał się z rywalizacji, jednak organizatorzy zwlekali z podjęciem ostatecznych decyzji, chociaż już wcześniej sens ścigania się w Australii poważali niektórzy kierowcy, m.in. aktualny mistrz świata Lewis Hamilton, Kimi Raikkonen i Sebastian Vettel. Czas uciekał, a na padoku toru w Melbourne nikt nie wiedział, co się wydarzy. Jak można się domyślać, chodziło o niebotyczne koszty, które już ponieśli organizatorzy i same zespoły gotowe do startu w pierwszej rundzie mistrzostw. 

Dopiero zaledwie dwie godziny przed pierwszym treningiem na torze Albert Park, FIA, właściciele F1 z Liberty Media oraz organizatorzy z Australian Grand Prix Corporation, we wspólnym oświadczeniu poinformowali o odwołaniu wyścigu. – Po potwierdzeniu obecności koronawirusa u jednego z członków McLaren Racing Team i w następstwie decyzji zespołu o wycofaniu się z Grand Prix Australii, zwołaliśmy spotkanie z szefami pozostałych dziewięciu ekip. Dyskusje podsumowały opinie większości z nich, że wyścig nie powinien się odbyć. FIA i Formuła 1 przy pełnym wsparciu Australian Grand Prix Corporation podjęły więc decyzję o anulowaniu wszystkich aktywności podczas Grand Prix Australii. Kibice, którzy zakupili bilety otrzymają zwrot pieniędzy – czytamy w oświadczeniu. – Wszystkie strony wzięły pod uwagę ogromne wysiłki podjęte przez organizatorów z AGPC, Motorsport Australia, pracowników i wolontariuszy, aby przeprowadzić rundę otwierającą Mistrzostwa Świata FIA Formuły 1 2020 w Melbourne, jednak doszły do wniosku, że bezpieczeństwo wszystkich członków rodziny Formuły 1 i szerszej społeczności, a także uczciwość rywalizacji mają pierwszeństwo.

Według nieoficjalnych informacji, podczas spotkania z dyrektorem F1 ds. sportowych Rossem Brawnem, za odwołaniem GP Australii głosowały zespoły: Mercedes, Ferrari, Renault, McLaren, Alfa Romeo, Haas oraz Williams, natomiast chęć startu zadeklarowali: Red Bull, Alpha Tauri i Racing Point.

Po odwołaniu Grand Prix Australii wszyscy zadają sobie pytanie, kiedy ruszy sezon 2020? Już za tydzień F1 miała przenieść się do Bahrajnu, gdzie planowano rywalizację przy pustych trybunach, jednak ze względu na globalny kryzys wynikający z pandemii koronowirusa, rozegranie tej rundy jest mało prawdopodobnie. Sytuacja z wyścigiem w Wietnamie również jest niepewna, choćby z powodu utrzymujących się restrykcji dotyczących podróżowania. Ze względu na rozprzestrzenianie się wirusa w Europie, pojawiają się także głosy o odwołaniu lub zmianie terminów Grand Prix Holandii, Hiszpanii i Monako. To może oznaczać, że inauguracja nowego sezonu F1 może nastąpić najwcześniej na początku czerwca podczas Grand Prix Azerbejdżanu. – W najbliższych dniach zajmiemy się przyszłymi wyścigami. Sytuacja jest trudna do przewidzenia, wszystko tak szybko się zmienia, więc staramy się nic nie prognozować. Oczywiście wszyscy chcą wiedzieć, dokąd ekipy F1 powinny teraz rezerwować bilety lotnicze, ale na razie nie mamy na to odpowiedzi – tłumaczy szef F1, Chase Carey.

Tomasz Szmandra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *