Suzuki Vitara Strong Hybrid – klasyka segmentu

Ten model producenta z Kraju Kwitnącej Wiśni od zawsze był niemal wzorem wśród aut typu SUV i wyróżniał się praktycznością oraz wszechstronnością. W naszym teście mieliśmy okazję sprawdzić, jak jeździ się Vitarą z nowym układem napędowym – Strong Hybrid o mocy 116 KM, który jest autorską konstrukcją Suzuki.

Suzuki Vitara to model znany i lubiany, obecny na rynku od przeszło 30 lat. W porównaniu do poprzednich generacji prezentuje się ładniej i nowocześniej. Dodatkowo nasz egzemplarz był dwukolorowy, co podkreślało jego charakter – niebieski lakier karoserii i czarny, odcinający się od pozostałej części nadwozia dach. Ergonomiczne wnętrze jest dość duże i bez problemu pomieści cztery osoby. Centralnym punktem deski rozdzielczej jest prosty w obsłudze 7-calowy ekran dotykowy, nad którym umieszczono zegar analogowy. Pod wyświetlaczem mamy standardowe gniazdo USB do ładowania telefonu oraz praktyczną półkę. Kierowca ma przed sobą dwa duże analogowe zegary, pokazujące najważniejsze informacje – obroty, prędkość, temperaturę silnika i ilość paliwa, a między nimi 4,2-calowy kolorowy wyświetlacz. Można go konfigurować indywidualnie, w zależności od tego, jakie informacje chcemy uzyskać. Jakość elementów użytych do wykończenia jest przeciętna, sporo tu twardych plastików, ale do ich spasowania nie mamy zastrzeżeń. Biorąc pod uwagę układy w pełni hybrydowe, do bezpośrednich konkurentów Vitary można zaliczyć modele takie jak: Honda HRV, Hyundai Kona i Toyota Yaris Cross.

Układ Strong Hybrid

Nowy napęd opisywanego modelu to 4-cylindrowa, wolnossąca jednostka benzynowa 1.5 DualJet z bezpośrednim wtryskiem paliwa o mocy 102 KM, połączona z silnikiem elektrycznym, generującym 33 KM. Układ magazynuje energię w litowo-jonowym akumulatorze o napięciu 140 V i pojemności 840 Wh. Jednostka ta współpracuje z automatyczną, sześciobiegową przekładnią, która przekazuje napęd na wszystkie koła, co niewątpliwie stanowi atut japońskiego crossovera. Napęd Allgrip Select jest tu co prawda opcjonalny, ale u większości klasowych konkurentów podobnego nie znajdziemy. Łączna moc układu to 116 KM. Od 0 do 100 km/h auto przyspiesza w 13,5 s, natomiast prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Według danych katalogowych średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym to 5,8 l. W naszym teście wyszło nieco więcej – 6,2 l/100 km, co w przypadku tej hybrydy uważamy za wynik przeciętny.

Jazda

Dynamika auta nie różni się znacząco od wersji 1.4 Turbo Hybrid. Różnica polega na tym, że silnik 1.5 wspomagany jednostką elektryczną ma przez chwilę po wciśnięciu gazu dodatkowy moment, ale jest to krótkotrwałe i znacznie mniej odczuwalne niż np. przy turbo. Niewątpliwie z każdą generacją poprawia się wyposażenie i jakość wykończenia wnętrza, ale mamy wrażenie, że auto nie zostało najlepiej wyciszone. Przy silniejszym wietrze i prędkości autostradowej 140 km/h w kabinie dość trudno jest swobodnie rozmawiać.

W porównaniu z Vitarą Hybrid, mimo większego akumulatora z tyłu, zajmującego 73 l bagażnika i dodającego katalogowo 70 kg obciążenia, nie odczuliśmy różnicy w prowadzeniu samochodu. Jest tak samo stabilny, przewidywalny, a w zakrętach nadmiernie się nie wychyla. W terenie też sobie jakoś radzi. Dzięki kontroli trakcji zachowuje przyczepność nawet w sporym błocie, choć należy pamiętać, że nie jest to auto przeznaczone do offroadu.

Ceny

Cena bazowej wersji Premium z napędem na jedną oś (2WD) to minimum 108 900 zł. Za tę samą odmianę z napędem na cztery koła (4WD) zapłacimy co najmniej 119 900 zł. Za testowaną Vitarę w najbogatszej odmianie trzeba zapłacić od 132 900 zł. Warto dodać, że Vitara Strong Hybrid z napędem na przednią oś dostępna jest z wyposażeniem Premium lub Elegance, natomiast odmiana z napędem na cztery koła – z wykończeniem Premium lub Elegance Sun. Czy ten samochód jest drogi? I tak, i nie. Z jednej strony to spore kwoty, ale z drugiej niewiele jest na rynku samochodów z automatyczną przekładnią, napędem 4WD oraz porównywalnym do naszego auta testowego wyposażeniem za podobne pieniądze.

Tekst i zdjęcia: Jolanta Stypułkowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.