Czy firmy są przygotowane na zmianę pojazdów spalinowych na elektryczne?

W trudnych czasach konieczne są odważne decyzje. Zwiększające się koszty utrzymania flot pojazdów, drożejące paliwa oraz ograniczenia w dostępie do samochodów sprawiają, że fleet managerowie szukają nowych rozwiązań, które będą nie tylko ekonomiczne, ale także ekologiczne. Jednym z nich jest przejście na elektromobilność. Czy firmy są już gotowe na ten proces?

Ostatnie lata są wyjątkowo trudne, zarówno dla koncernów motoryzacyjnych, jak i firm. Pandemia COVID-19, zerwane łańcuchy dostaw, brak części, wojna, drożejące surowce, rosnąca inflacja, która już teraz przekroczyła próg 10%, powodują, że prowadzenie działalności w Polsce związane jest z coraz większym wzrostem kosztów. Negatywnie na przedsiębiorców wpływają też coraz wyższe stopy procentowe, które oddziałują na koszt finansowania floty. Jest to wyzwanie dla fleet managerów, którzy z każdym rokiem mierzą się z coraz większą potrzebą oszczędności, jak też spełnieniem wymagań dotyczących m.in. ekologicznych założeń firmy. W efekcie coraz większa liczba podmiotów rozważa rozpoczęcie procesu przejścia na elektromobilność. Ten trend dostrzega m.in. Volkswagen Financial Services. – Z każdym miesiącem zauważamy coraz większe zainteresowanie klientów zeroemisyjnymi pojazdami. Dotyczy to zarówno wariantów osobowych, jak też dostawczych – powiedział Daniel Trzaskowski, dyrektor ds. sprzedaży cyfrowej i flotowej w Volkswagen Financial Services. Trzeba jednak jasno podkreślić, że przejście na elektromobilność nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Rosnący potencjał

Rosnący potencjał rynku nisko- i zeroemisyjnych pojazdów jest wyrażany głównie w liczbach. Zgodnie z Licznikiem Elektromobilności przygotowanym przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) oraz Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w kraju zarejestrowanych jest już niemal 41 tys. pojazdów bateryjnych, w tym 20 167 stanowią warianty wyłącznie elektryczne, a 20 737 – hybrydy typu plug-in (PHEV). Ponadto, jak wynika z Katalogu Pojazdów Elektrycznych 2021/22 przygotowanego przez PSPA, na rynku dostępnych jest 190 modeli w ok. 400 wariantach. Z roku na rok charakteryzują się one coraz większymi zasięgami – średnia dla małych pojazdów to 217 km, dla aut miejskich jest to 328 km, a dla kompaktów – 418 km. Największymi zasięgami mogą się natomiast pochwalić samochody klasy średniej (475 km), średniej wyższej (483 km) oraz luksusowe (484 km).

Oferta pojazdów elektrycznych jest obecnie na tyle okazała, że bez problemu można wykorzystywać je jako samochody firmowe. Przykładem może być m.in. Volkswagen ID.4, który charakteryzuje się zasięgiem do 522 km bez konieczności ładowania. Ponadto oferta modeli zeroemisyjnych cały czas jest powiększana. Już w tym momencie klienci mogą zdecydować się na modele z segmentu aut kompaktowych, SUV-ów średniej wielkości, a także aut dostawczych – mówi Daniel Trzaskowski.

Przemyślane decyzje

Prowadzenie działalności wymaga przemyślanych i skalkulowanych decyzji, zwłaszcza w obecnych czasach. Z tego względu przed podjęciem decyzji konieczne jest przeanalizowanie potencjału wykorzystania zeroemisyjnego samochodu w firmie, gdyż nie dla każdego ta technologia już teraz będzie atrakcyjna. – Rosnące zainteresowanie sprawia, że już od długiego czasu przygotowujemy się do wsparcia naszych klientów w transformacji napędowej. Wyliczenie kosztów użytkowania pojazdów elektrycznych jest znacznie bardziej skomplikowane niż spalinowych. Jednym z kluczowych pytań, na które klient musi sobie odpowiedzieć, jest to, gdzie pojazdy będą ładowane. Różnice kosztowe między tzw. szybkim ładowaniem DC a tym, gdzie skorzystamy z ładowarek zamontowanych w swojej firmie, są bardzo istotne. Najtańszym sposobem naładowania pojazdu jest skorzystanie z domowej stacji wallbox. Tutaj niestety pojawia się wyzwanie związane z kwestią rozliczenia między użytkownikiem pojazdu a pracodawcą. Volkswagen Financial Services w Polsce konsekwentnie pracuje nad kalkulatorem, który pozwoli klientom dość precyzyjnie wyliczyć koszty TCO dla pojazdu elektrycznego. Pierwsze pilotażowe analizy u naszych klientów planujemy w najbliższych dwóch miesiącach – dodaje Trzaskowski.

O czym trzeba pamiętać?

W przypadku pojazdów elektrycznych, które mają być wykorzystywane w firmach, konieczne jest dokonanie przemyślanych zakupów. Przede wszystkim należy rozważyć, w jakim charakterze taki pojazd miałby być użytkowany w przedsiębiorstwie. Kolejna kwestia to wybranie odpowiedniego modelu, który będzie miał odpowiedni zasięg oraz wielkość. Przykładem mogą być m.in. dostawy ostatniej mili. Już teraz elektryczne pojazdy dostawcze, mimo niezbyt dużych zasięgów, z powodzeniem mogą być wykorzystywane przy dostawach kurierskich czy transporcie z podmiejskiej bazy do ścisłego centrum. Dowodem, że to się sprawdza, są m.in. firmy takie jak InPost, GLS lub DHL. Te firmy, po przeprowadzeniu oceny i analizy, zdecydowały się na zakup elektrycznych pojazdów dostawczych. Ich doświadczenia potwierdzają, że był to odpowiedni wybór.

Nie można zapomnieć też o korzyściach finansowych oraz ekologicznych zeroemisyjnych pojazdów. Subsydia do pojazdów elektrycznych znacząco zwiększyły ich atrakcyjność. Volkswagen Financial Services, jako jedna z pierwszych firm na rynku, od 17 listopada ubiegłego roku przyjmuje wnioski o leasing aut elektrycznych z dofinansowaniem w ramach programu „Mój elektryk”. VWFS zapewnia klientom pełne wsparcie przy wypełnianiu wniosku oraz jego procedowaniu. Firmy i instytucje mogą otrzymać dopłaty do kosztów leasingu fabrycznie nowych elektrycznych pojazdów osobowych i dostawczych. Wsparcie finansowe do 27 tys. zł w przypadku aut osobowych i do 70 tys. zł w odniesieniu do pojazdów dostawczych jest znaczącą zachętą do zainteresowania się nimi. Jednak to, o czym trzeba pamiętać, to zbudowanie infrastruktury ładowania, dzięki czemu zwiększy się niezależność i ekonomia użytkowania elektrycznych pojazdów.

Polscy klienci wykazują coraz większe zainteresowanie transformacją parku flotowego i wdrożeniem do niego pojazdów elektrycznych. Myślę, że kolejnym elementem oprócz dopłat w ramach programu „Mój elektryk”, który zmotywowałby użytkowników do zmiany auta służbowego ze spalinowego na elektryczne, byłoby jeszcze większe zróżnicowanie wysokości opodatkowania używania auta służbowego do celów prywatnych w zależności od rodzaju napędu. Zostało to co prawda już pierwszy raz uregulowane w ramach Polskiego Ładu, ale uważam, że docelowo różnica dla użytkownika elektrycznego pojazdu służbowego powinna być bardziej odczuwalna. To był jeden z kluczowych elementów wpływających na zainteresowanie służbowymi autami elektrycznymi na rynku brytyjskim czy niemieckim – podsumowuje Daniel Trzaskowski z Volkswagen Financial Services.

Maciej Gis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.