[W MAGAZYNIE] Pierwsza jazda Citroën c5 Aircross

Oryginalna stylistyka, przestronne, typowo rodzinne wnętrze, komfortowe zawieszenie, a do tego swoboda podczas jazdy po bezdrożach – to główne atuty nowego francuskiego auta, które niedawno zadebiutowało na polskim rynku.

Tekst: Tomasz Szmandra

Citroën C5 Aircross zbudowany został na platformie EMP2, którą w ramach koncernu PSA wykorzystują również modele takie jak Peugeot 3008, DS 7 Crossback i Opel Grandland X. Jednak SUV spod znaku podwójnej strzały cechuje się typowym dla tego producenta designem, który zdecydowanie wyróżnia go na tle konkurentów.

Trochę miodu, trochę dziegciu

Przestronne i dobrze wykończone wnętrze SUV-a Citroëna robi bardzo dobre wrażenie, jednak można zauważyć, że oprócz dobrej jakości materiałów znajdziemy tu również twarde plastiki gorszej jakości. Sam kokpit został zaprojektowany z pomysłem, dzięki czemu jest przejrzysty i czytelny. Bezpośrednio pod kierownicą znajduje się zestaw cyfrowych wskaźników, umieszczony na ponad 12-calowym wyświetlaczu. Natomiast centralne miejsce na desce rozdzielczej zajmuje 8-calowy ekran multimediów, który służy również do obsługi wybranych systemów pokładowych. Tuż pod nim znajdziemy przyciski umożliwiające szybszy dostęp do wybranych funkcji, np. ustawień klimatyzacji czy nawigacji. Na konsoli środkowej, między fotelami, wygospodarowano miejsce na napoje i duży zamykany schowek, a za dopłatą dostępna jest też ładowarka indukcyjna.

Wysokie nadwozie i duża powierzchnia szyb sprawiają, że widoczność we wszystkich kierunkach jest bardzo dobra. Mimo to w opcji dostępny jest asystent parkowania z czujnikami i kamerą 360 stopni.

Fotele w Citroënie C5 Aircross są komfortowe, z dobrym podparciem bocznym i szerokim zakresem regulacji. Z tyłu mamy do dyspozycji trzy indywidualne siedziska, które można przesuwać wzdłużnie i składać, powiększając przestrzeń ładunkową z 580 do 720 l. Po złożeniu oparć tylnych foteli objętość przestrzeni bagażowej rośnie do 1630 l. Szkoda tylko, że nie pomyślano o kilku haczykach na siatki z zakupami…

Komfort przede wszystkim

Auto wyposażono w zawieszenie z kolumnami McPhersona z przodu i belką skrętną z tyłu oraz w amortyzatory z poduszkami hydraulicznymi (Progressive Hydraulic Cushions), które poprawiają tłumienie nierówności i zapewniają lepszą precyzję prowadzenia. Dzięki specjalnym ogranicznikom w normalnym zakresie pracy amortyzatory są bardzo miękkie, a gdy dochodzi do mocnego ściśnięcia lub rozciągnięcia, stają się twarde. Charakterystyka zawieszenia sprawia, że na drogach asfaltowych Citroën C5 Aircross niemal płynie, a pokonywanie poprzecznych nierówności nie powoduje nerwowego podskakiwania czy stuków w kabinie. Jedynie momentami da się wyczuć drgania na kierownicy. Co ważne, komfortowa jazda nie oznacza mocnych przechyłów nadwozia, a auto nawet na szybko pokonywanych zakrętach zachowuje się stabilnie i nie wykazuje tendencji do podsterowności. Układ kierowniczy daje dobrą informację zwrotną, zwłaszcza w trybie Sport, kiedy maleje siła wspomagania i koło kierownicy stawia większy opór.

Wart swojej ceny?

Podczas pierwszych jazd nowym modelem mieliśmy do dyspozycji odmianę z benzynowym, turbodoładowanym silnikiem 1.6 o mocy 181 KM i momencie obrotowym 250 Nm, dostępnym przy 1650 obr./min. Jednostkę zestawiono z 8-stopniową skrzynią biegów, która pracuje bardzo sprawnie i pozwala racjonalnie wykorzystywać moc silnika. Trzeba zaznaczyć, że w tej wersji auto nie powala na kolana dynamiką (być może lepsze wrażenia mielibyśmy, jeżdżąc 177-konnym dieslem z momentem obrotowym dochodzącym do 400 Nm), ale podczas kilkudziesięciokilometrowej trasy, wiodącej przez małe miejscowości i szybsze odcinki poza terenem zabudowanym, zużycie paliwa nie przekraczało 7 l/100 km. A to, biorąc pod uwagę gabaryty auta, jest dość przyzwoity wynik. W podstawowej wersji z benzynowym silnikiem 1.2 PureTech o mocy 130 KM nowy Citroën kosztuje 86 900 zł. Z kolei za najbogatszą odmianę Shine trzeba zapłacić przynajmniej 109 900 zł. Czy francuski SUV wyposażony w zawieszenie nawiązujące do najlepszych tradycji marki jest tego wart? Okaże się w najbliższej przyszłości.

Wideo

Menadżer Floty: Szkolenie Hybrydowa Flota - Czy to się opłaca?
!! Wyprzedzamy nowotwór
Menadżer Floty w Genewie - TOYOTA
Menadżer Floty w Genewie - LEXUS
  •  image
  •  image
  •  image
  •  image
[Pierwsza jazda] Test Infiniti Q30
[Fotorelacja] Motor Show 2016

Aktualności