[W MAGAZYNIE] Mikromobilność zelektryfikuje Polskę

Podczas konferencji IMPACT CEE w Katowicach o wprowadzeniu na polski rynek małego elektrycznego samochodu ZD mieliśmy okazję porozmawiać z Adamem Pietkiewiczem, prezesem Holdingu 1, właścicielem spółki Electric Vehicles Poland, która ma wprowadzić na polski rynek mikromobilność. 

MF: Wybrali Państwo dobry moment na podbój polskiego rynku. Ustawa o elektromobilności obliguje instytucje publiczne do zakupu samochodów z napędem elektrycznym, w 2019 r. rynek będzie miał zapotrzebowanie na ok. 5 tys. aut. 

Tak, oczywiście, jesteśmy w dobrym momencie rozwoju rynku samochodów elektrycznych w Polsce. Prowadzimy biznes, nasza działalność jest obliczona na zysk, nie ukrywam, że pojawienie się z ofertą nie jest przypadkowe. Tym niemniej mamy trzy pomysły na to auto, bo to po prostu dobry produkt. Oczywiście ważny jest sektor publiczny, zobligowany ustawą do wypełnienia swojej floty autami elektrycznymi. A ZD będzie najtańszym produktem dostępnym na rynku, mogącym spełnić wymagania niektórych podmiotów wynikające z ustawy. Oczywiście, że urzędy i instytucje publiczne mają różne potrzeby, a nasz produkt wszystkich nie zaspokaja, bo jest dwuosobowy. Ale tam, gdzie takie produkty mają rację bytu, będziemy bezkonkurencyjni ze względu na cenę i niski koszt eksploatacji. Realnie za 4 zł można tym samochodem przejechać 100 km. To dobre wyjście dla przemieszczających się w miastach służb miejskich.

Drugi segment to oczywiście sprzedaż B2B – firmy zlokalizowane w mieście, które zajmują się głównie dowozem towarów, jedzenia. ZD to też znakomite auto dla kurierów miejskich, auto dla pracowników do krótkich przejazdów po mieście. Auta mają niekwestionowane miejskie zalety – są krótkie, a więc łatwo się nimi parkuje, do tego za to parkowanie często nie płacimy. Samochód może jeździć buspasami, ładuje się z gniazdka, a więc nie wymaga specjalnej infrastruktury. Ładujemy go nocą i na każdy dzień mamy realny, podkreślam, realny zasięg 150 km.

Trzecim segmentem są klienci indywidualni. Dwumiejscowy samochód może być trzecim, a w niektórych przypadkach drugim autem w rodzinie – tylko do miasta. Puszczamy także oko do klientów niepełnoletnich – ZD można bowiem prowadzić od 16. roku życia, z uprawnieniami B1.

MF: Z Pana pytania bije wiara w sukces. Rzeczywiście produkt zapowiada się ciekawie. Muszę więc zapytać o pieniądze, choć oficjalnych cen jeszcze nie ma. 

Pod koniec listopada podamy cenę wraz ze wszystkimi możliwymi metodami finansowania. Nieoficjalnie mogę zdradzić, że koszt będzie oscylować wokół 45 tys. zł netto, plus opłata za wynajem baterii. Będą też różne formy najmu, zarówno samego auta, jak i baterii. Mamy dokładne wyliczenia, które wprost dowiodą klientom, że mikromobilność po prostu się opłaca.

MF: Jesteście wyłącznym importerem tego auta w Polsce. Skąd wywodzi się produkt? 

Tak, mamy wyłączność na dystrybucję w Polsce. Samochód wymyślono we Włoszech, projekt stworzył włoski projektant, natomiast prawa produkcji zostały nabyte przez ZD Electrics, część koncernu Geely, właściciela Volvo. Geely to jeden z największych koncernów w Chinach, moim zdaniem najbardziej rozwojowy, jeden z niewielu, który wszedł w niszę mikromobilności. A wcale ich tak dużo na rynku nie ma. De facto jedyną konkurencją jest smart, ale to inna półka cenowa. Mocno wierzymy w mikromobilność, także dlatego, że średnia liczba osób poruszających się w mieście samochodem wynosi 1,3, a średni dzienny przebieg to 40 km. Nasz produkt jest wręcz stworzony do zaspokojenia tych potrzeb. Zaznaczę, że będzie dostępna także wersja z mocniejszą baterią, z zasięgiem realnym wynoszącym 250 km.

MF: Gdzie kupimy miejskiego ZD i co z dostępnością samochodu? 

Będziemy go oferować w całej Polsce, testując pewne nowe produkty i formy działania na podstawie modelu hybrydowego. Jedną z dróg dotarcia do klientów będzie np. ośrodek centralnej obsługi przetargów. Zakładamy także sprzedaż i wynajem przez internet. Nie zrezygnujemy oczywiście z budowy tradycyjnej sieci sprzedaży.

Oczekiwanie na dostawę samochodu od producenta wynosi do trzech miesięcy. Już płynie do nas 50 pierwszych egzemplarzy. Samochody na stoku będą dostępne cały czas, nie będzie więc sytuacji, że nie mamy co sprzedawać, a klienci mieliby zbyt długo czekać na swoje auto. Oczywiście zagwarantujemy też pełną obsługę serwisową, ze stałą dostępnością w magazynie w Polsce wszystkich części zamiennych. Sprawę ułatwi fakt, że samochód ZD D2S składa się z zaledwie niespełna 500 elementów.

Życzymy sukcesu i czekamy na premierę. Dziękuję za rozmowę. // 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.