[W MAGAZYNIE] Adam Kornacki – „Człowiek jest wart tyle, ile może dać drugiemu – Jan Paweł II”

Dziś zamiast felietonu prośba. Prośba o wsparcie. Zbliżające się Boże Narodzenie przynosi nie tylko przedświąteczną radość, krzątaninę. Wiąże się też z większą liczbą maili, w których proszeni jesteśmy o wsparcie. Uświadamiają one, jak wielu z nas szuka ratunku, szansy na leczenie u obcych ludzi.

Nie dziwi chyba, że wielu potrzebującym wydaje się, że my, „ludzie mediów” – rozpoznawalni, mamy większe możliwości dotarcia do tych, którzy pomocą służą. Niestety często tak właśnie jest – byłoby hipokryzją udawać, że jest inaczej. Staramy się i czasami nawet docieramy skutecznie.

Do mnie też piszą potrzebujący. Pocztą, mailem, SMS-em, bo nie mam Facebooka. Daleko mi do tych, którzy swoje życie poświęcają pomocy innym. Ale na miarę skromnych możliwości staram się pomóc tam, gdzie mogę.

Przez te wszystkie lata, od kiedy pojawiam się na antenie TVN Turbo, spotykałem wspaniałych wolontariuszy, dzielnych rodziców troszczących się z miłością o swoje chore dzieci, CHORYCH – niezwykłych, zarażających radością, dobrocią. Spotkania z nimi zawsze sprawiają, że moje życie staje się takie łatwe, przyjemne, spokojne, można by powiedzieć… piękne!

Z cudownymi ludźmi próbowaliśmy spełniać motoryzacyjne marzenia chorych dzieci, dać trochę nadziei; czasem po prostu być…

Patrzyłem na cierpienie, ale trochę jak przez szybę. Ono było… nie moje…

Nie moje?

Moja cioteczna siostra Kasia zawsze była z nas najzdolniejsza. Zawsze wiedziała, że będzie leczyć ludzi. Dziś jest panią doktor. Z mężem wychowują dwóch synów i dwie córki. Ania urodziła się jako trzecie dziecko. Cudem przeżyła poród – miała szczęście: urodziła się w warszawskiej klinice. Jej tata nazywa ją cudem. Ania miała nie widzieć, nie słyszeć, nie chodzić. Komplikacje poporodowe związane z jej chorobą (klątwą Ondyny) miały zahamować jej rozwój.

Dziś Ania ma 12 lat i jest cudem: jest piękną, wysportowaną dziewczynką. Choć ma niedosłuch, gra na pianinie (komponuje!) i śpiewa w chórze.

Ale nie oddycha, kiedy zasypia. Od urodzenia nocą dostaje tlen przez rurkę tracheostomijną. Wspomaga ją respirator. Trochę tak jak w szpitalu, a jednak w domu.

Anka nie może usnąć w samochodzie, zasnąć przed telewizorem. Jej rodzice nie spuszczają z niej oka. Czy Wasze dziecko zasnęło kiedyś, czytając lekturę? Moje tak. Ania też zasnęła. Niedawno. Kasia znalazła ją… na szczęście w porę.

Od lat wiedzieliśmy, że zawsze tak będzie, że jej najbliżsi będą musieli czuwać.

A jednak rozwój technologii przez ostatnich 12 lat jest gigantyczny, tak jak w motoryzacji. Elektronika steruje samochodami, baterie są coraz mniejsze i coraz wydajniejsze, auta zaczynają jeździć autonomicznie… Aż tu nagle: dla Anki pojawiła się szansa na normalność.

Musimy zebrać dla Ani pieniądze na operację, która może umożliwić jej powrót do normalności, przespane noce dla niej i jej rodziców, spełnić marzenia dziewczynki o normalnym życiu. Operacja może pozwolić Ani na życie bez rurki i bez maszyn, które podtrzymują jej życie przez noc. Dlatego tym razem ja proszę dla siebie, dla naszej Ani. Szczegóły znajdziecie na ulotce w grudniowym numerze Menadżera Floty.

Życzę Wam wszystkim, by Święta Bożego Narodzenia przyniosły prawdziwą radość i spełnienie tych najważniejszych marzeń.

Adam Kornacki

anialugowska

Artykuł ukazał się pierwotnie w magazynie Menadżer Floty (wyd. 12/2016)