[TEST] Volkswagen California Beach – w pogoni za latem

O ile łatwiejsze byłoby planowanie urlopu jeśli… nie trzeba byłoby go planować? Wychodzisz w piątek z pracy, bierzesz najpotrzebniejsze rzeczy, wsiadasz za kółko i jedziesz przed siebie nie martwiąc się perspektywą noclegu, bo swój własny mały domek wieziesz ze sobą.

Wakacyjne korzenie

Kto z was pamięta poczciwego Bulli’ka? Albo późniejszego „Ogórka”? Pierwsze Volkswageny Transportery pojawiły się na rynku już w 1950 roku. Model T1 był oferowany aż w 11 wersjach nadwozia, takich jak mikrobus, pojazd dostawczy, specjalny a nawet pełnił rolę karetki. Jako, że potrzeba jest matką wynalazków nie trzeba było długo czekać na jego wersję campingową. Tym sposobem niemal wszystkie wersje dostawczego Volkswagena doczekały się swoich wakacyjnych odpowiedników. Największą popularność zyskała tak zwana Westfalia, zbudowana na Transporterze T3. Do tej pory trudno latem znaleźć pole campingowe, na którym nie stacjonuje choć jeden wakacyjny bus Volkswagena.

Współczesne biwakowanie nijak ma się do tego sprzed 20-30 lat. Teraz na polach campingowych bez problemu znajdziemy bieżącą wodę, łazienki, prąd, telewizję satelitarną a nawet internet. Przyczepy campingowe przypominają małe mieszkania. A gdyby tak udać się po prostu przed siebie? Nie na oblegane i pełne rozwrzeszczanych małolatów pole campingowe nieopodal kurortu, ale tak na serio – w dzicz? Pchać się w takie miejsce z przyczepą campingową? Bad idea. Rozbijać namiot narażając się na atak paniki w wykonaniu małżonki, kiedy do namiotu wpełźnie nieproszony gość. Chyba nie. Ale gdyby tak uzbroić się w nowoczesny, przestronny i wygodny samochód, który (o ile nie każemy mu przedzierać się przez wydmy i tropikalny gąszcz) dowiezie nas niemal wszędzie a na miejscu w kilak sekund rozbijemy obozowisko? Volkswagen California w wersji Beach sprawdza się w tej roli fenomenalnie!

Camping z prawdziwego zdarzenia

W zasadzie plażowy Volkswagen niewiele różni się od swojego brata Multivana. To w zasadzie te same pojazdy, z tą różnicą, że Beach ma znacznie więcej wakacyjnych bajerów. Webasto? Obecne! Nawet podczas chłodniejszych nocy nie odechce nam się biwakowania z powodu niskiej temperatury. Na pokładzie Californii Beach wyśpią się cztery dorosłe osoby. W sumie tylko wyśpią, ponieważ po przetransformowaniu busa w mini-apartament o dwóch sypialniach, nie zostanie już miejsca na nic innego. To niewielka wada Californi, że na jej pokładzie nie znajdziemy takich udogodnień jak choćby zlew czy kilka szafek.

Dwuosobowe łóżko łatwo można skonstruować kładąc oparcia tylnych foteli i przykrywając je ukrytym w tylnej części samochodu materacem (który podczas podróży nieco zmniejsza przestrzeń bagażową). Kolejnych dwoje amatorów biwakowania wyśpi się na… dachu. Wystarczy otworzyć „śluzę” nad kierowcą, odpiąć zabezpieczające zatrzaski i wypchnąć namiot do góry, by na szczycie Californii stworzyć dodatkowy mały pokoik. Górne łóżko nijak nie odbiega wygodą od tego „na parterze”, jednak ze względu na materiałowe poszycie z pewnością będzie tam zimniej i głośniej podczas deszczowych chłodnych nocy.

Poza tym w testowanym egzemplarzu znalazł się także wieszak na cztery rowery oraz boczna markiza zachęcająca do grillowania i schronienia się przed słońcem lub deszczem. Podczas jazdy jest złożona w podłużnym czarnym futerale na prawym boku samochodu. Wyglądem przypomina nieco wyrzutnię rakiet, jednak przy użyciu dołączonej do pojazdu korbki w kilka chwil może powiększyć nasze obozowisko. W wycieczkowym autobusie znalazło się także Wi-Fi, abyśmy za bardzo nie zdziczeli podczas naszej wyprawy w nieznane, oraz dwa krzesełka i stolik sprytnie ukryte w tylnej klapie.

A pod maską…

Pod maską znalazł się typowy dla Multivana silnik 2.0 TDI o mocy 150 koni mechanicznych i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 340 Nm. Taka moc w zupełności radzi sobie z rozpędzaniem ważącego ciut ponad 2300 kilogramów kampera. Na przyspieszenie od zera do 100 kilometrów na godzinę California potrzebuje okrągłych 13 sekund. Może nie jest to wynik godny wyścigówki, ale rodzinnego wakacyjnego auta – jak najbardziej. California świetnie sprawdza się w trasie, nawet na autostradzie. A przy tym jest ekonomiczna, ponieważ zużycie oscyluje wokół 7 litrów na 100 kilometrów. Podróżowanie uprzyjemnia siedmiobiegowa dwusprzęgłowa przekładnia DSG, która działa tak jak w każdym innym Volkswagenie – do bólu poprawnie. Nie sposób przyczepić się do jej działania, zwłaszcza, że podróżując w grupie z bagażami, raczej nie będziemy brać udziału w ulicznych wyścigach.

Szukając na siłę wad Volkswagena Californii w wersji Beach, można nieco ponarzekać na brak zaplecza kuchennego, jak choćby turystyczna lodówka, niewielki zbiornik z wodą (choćby do umycia rąk), szafki itp. Jednak ze względu na znacznie mniejsze rozmiary niż typowego kampera (ale co za tym idzie większa dynamikę i znacznie lepszą zwrotność), trudno byłoby na pokładzie Californii wygospodarować miejsce na takie udogodnienia. Zwłaszcza, że odbyłoby się to kosztem „dolnej sypialni”. A turystyczną lodówkę, kuchenkę czy baniak z wodą zawsze możemy wziąć z domu.

Podsumowanie

Volkswagen California Beach to świetne rozwiązanie dla osób, które nie lubią marnować letnich dni siedząc w domu, a są zbyt spontaniczne by zawracać sobie głowę rezerwacją hoteli. Zresztą nie zawsze chcemy udawać się w zatłoczone nadmorskie czy mazurskie rejony. Czasem ciągnie nas nieledwie puszcza, urokliwa zatoczka nad brzegiem rzadko odwiedzanego jeziora, czy górska polana. Wtedy California sprawdzi się dużo lepiej niż tradycyjny kamper, właśnie ze względu na swoje kompaktowe rozmiary. Wjedzie praktycznie wszędzie, manewrowanie nie sprawia żadnego problemu a mimo to może zapewnić komfortowy nocleg czterem osobom. Przeszkodą może być jedynie cena, ponieważ za rekreacyjnego Volkswagena zapłacimy co najmniej 186 960 zł. To dość spora kwota jak na auto, z którego dobrodziejstw będziemy korzystać w zasadzie tylko latem. Ale jeśli to ma być cena za całkowitą wolność i niezależność, to chyba warto to rozważyć.

Zuzanna Krzyczkowska

Źródło: Menadżer Floty

Galeria

Wideo

Zapraszamy na II Międzynarodowe Targi EkoFlota - 6-7 października, Warszawa
[Menadżer Floty] Ford Mustang GT V8 5.0 - końska dawka emocji
[Menadżer Floty] Range Rover Velar
Mercedes C63 S AMG - VIP Menadżer Floty
  •  image
  •  image
  •  image
  •  image
[Pierwsza jazda] Test Infiniti Q30
[Fotorelacja] Motor Show 2016

Aktualności