[TEST] SEAT Leon ST – Czas o nim zapomniał

O Seacie Leonie można dużo mówić. Ma swoje dobre i złe strony. Jednak mimo długiej obecności na rynku, cały czas zachowuje dobrą formę. Można powiedzieć, że jest to w pewnym sensie unikat rynkowy, który w porównaniu z rynkowymi rywalami został dobrze zakonserwowany i niczym wyrafinowana i dobrze utrzymana kobieta, ma do zaoferowania znacznie więcej niż młodsza konkurencja.

Tekst i zdjęcia: Maciej Gis

Prawdy ukryć się nie da. SEAT Leon to nieco twardszy i sztywniejszy brat Volkswagena Golfa. Jego obecność na rynku w najnowszej generacji, trwa od 2012 roku. Jest to już kawał czasu. Mimo to jego stylistyka nie zdradza prawdziwego wieku. Do tego mały lifting dał mu jeszcze parę chwil na wprowadzenie godnego następcy

Epokowa stylistyka

Do stylistyki Leona trzeba się przekonać. Patrząc na niego nie znajdziemy powodu do euforycznej radości. Jest to raczej dobrze narysowany, stonowany projekt, który dopasuje się w większość gustów. W nadwoziu znajdzie się trochę ostrych przetłoczeń, dobrze wkomponowanych reflektorów czy ciekawie zaprojektowanych lusterek o ostrym kształcie. To wszystko sprawia, że bryła pojazdu jest spójna, proporcjonalna i cały czas na czasie.  Dopełnieniem w odmianie testowej był interesujący lakier. W pierwszym momencie i słabym oświetleniu ma się wrażenie, że jest on po prostu czarny. Jednak jak zobaczy się go w słoneczny dzień okaże się, że jest to raczej ciemna śliwka, wpadająca w fiolet.

Klasyczne wnętrze

We wnętrzu po liftingu nieco się zmieniło, ale nie za dużo. Przede wszystkim auto otrzymało zestaw cyfrowej tablicy rozdzielczej oraz nowy system multimedialny. Dzięki tym zabiegom auto dostało powiewu świeżości. Jednak uwagę trzeba zwrócić na fakt rozdzielczości wyświetlacza centralnego. Niestety w porównaniu do niemieckiego brata, jest ona niewystarczająca. Ma się wrażenie jakby była to starsza technologia, która mogłaby pozostać poprawiona. Poza tym wraz z wprowadzonymi udogodnieniami SEAT dorzucił do Leona ładowarkę indukcyjną w schowku przed drążkiem zmiany biegów, SmartLink (warto dodać, że ma on osobny przycisk więc aby włączyć np. CarPlay nie trzeba przeszukać całego menu), jak i nagłośnienie od Beatsa o mocy 300W (7 głośników + subwoofer).

Serce z jednej stajni

Po liftingu zmieniła się nieco oferta silnikowa SEAT-a. W testowym egzemplarzu zastosowano jednostkę benzynową 1.5 EcoTSI. Jest ona dobrze znana w szeregach Grupy Volkswagena. Można ją znaleźć zarówno w autach Volkswagena, Skody, a teraz również w SEAT-ach. Dysponuje ona mocą 150 KM i 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego. W Leonie pozwala ona na osiągnięcie pierwszej setki po 8,3 sekundy i maksymalnie rozpędzeniu go do 215 km/h. Są to przyzwoite wartości, które przy codziennej jeździe w zupełności wystarczają. Co więcej ta jednostka napędowa potrafi miło zaskoczyć, jak też rozczarować w przypadku zużycia paliwa. Przy spokojnej jeździe i częstym wykorzystywaniu jazdy na aktywnych 2-cylindrach, bez problemu osiągniemy wyniki wynoszące nieco ponad 6 litrów/100 km. Jednak jak ktoś ma cięższą nogę to wartości te będą oscylować około 10-11 l/100 km.

W praktyce silnik ten dobrze pasuje do Leona. Daje odpowiednią dynamikę i w połączeniu z 7-biegowym DSG nie zawodzi w każdej sytuacji. Pozytywem jest też stosunkowo sztywno zestrojone zawieszenie, które daje dużo możliwości podczas szybszej jazdy, ale nie odbiera też komfortu. Do tego zestawu można też ustawić cięższą pracę układu kierowniczego, dzięki czemu lepiej czuje się reakcję auta. Tak skonfigurowany pakiet pozwala kierowcy na odrobinę frajdy podczas jazdy, mimo że mamy do czynienia tak naprawdę z rodzinnym kombi.

Bogato wyposażony

Warto nadmienić, że testowy egzemplarz był w wersji wyposażenia Xcellence. Miło zaskakuje jego wyposażenie. Na pokładzie znalazła się skórzana tapicerka, cyfrowa tablica rozdzielcza, nagłośnienie Beats, najwyższy standard systemu multimedialnego, zasłonki na tylne boczne szyby, reflektory LEDowe czy otwierany panoramiczny dach. Można zakładać, że tak skonfigurowane auto to wydatek około 150 tys. zł. Tutaj jest kolejne miłe zaskoczenie. Jego cena startuje od 101 200 zł i jest na starcie bogato wyposażony. Model testowy to wydatek około 120 tys. zł. Można więc śmiało powiedzieć, że jest on wart swojej ceny.

Czy warto?

SEAT Leon ST w odmianie Xcellence to dobry wybór, jeżeli poszukujemy auta na co dzień. Oferuje on sporo przestrzeni we wnętrzu, duży bagażnik oraz ciekawe wyposażenie. Dzięki przeprowadzonemu liftingowi, Leon odzyskał trochę atrakcyjności. Wprowadzenie takiego wyposażenia jak cyfrowa deska rozdzielcza czy indukcyjne ładowanie telefonu sprawiło, że jest to nadal ciekawa opcja na rynku.

Warto też nadmienić, że zastosowanie nowoczesnych silników jak 1.5 EcoTSI (150 KM) czy 2.0 TSI (190 KM) wpłynęło pozytywnie na frajdę z jazdy. Sprawiają one, że auto jest dynamiczne, a przy tym stosunkowo ekonomiczne.

Można więc śmiało powiedzieć, że SEAT Leon to nadal atrakcyjne auto i osoby, które go wybiorą nie będą zawiedzione. Oczywiście ma on wady, jak każde auto, ale z pewnością ma więcej zalet, które sprawiają, że przez tyle lat utrzymuje się na rynku i to w dobrej formie.

 

SEAT Leon ST 1.5 EcoTSi 150 KM Xcellence
Długość/szerokość/wysokość 4549/1816/1451 mm
Rozstaw osi 2636 mm
Masa własna 1219 kg
Objętość bagażnika 587/1470 l
Rodzaj silnika Rzędowy, R4, benzynowy, turbodoładowany
Objętość skokowa 1498 cm3
Moc 150 KM
Moment obrotowy 250 Nm w zakresie 1500–3500 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna dwusprzęgłowa, 7-biegowa (DSG)
Napęd Na koła przednie (FWD)
Prędkość maksymalna 215 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,3 s
Zużycie paliwa (cykl mieszany) 6,4–6,7 l/100 km
Średnia emisja CO2 145–151 g/km
Norma emisji spalin Euro 6
Cena 104 800 zł (SEAT Leon 1.5 EcoTSI, DSG2019 Xcellence)

 

 

Galeria