Advertisement

[TEST] Renault Clio R.S. Trophy – W końcu poprawiony

Sportowe samochody Renault przez lata uważane były za jedne z najlepszych na świecie. Dominowały pod względem parametrów jezdnych, doznań z jazdy oraz co najważniejsze charakteru. Nie były to samochody dla pierwszego lepszego kierowcy. Bez umiejętności i pokory ten romans zawsze źle się kończył. Teraz na rynku oferowana jest najnowsza generacja Clio w sportowej odmianie. Czy jednak można powiedzieć, że jest ona tak dobra jak te modele oferowane przed laty?

Godna historia

Dwadzieścia siedem lat. To właśnie tyle trwa już historia związana ze sportowymi modelami Clio. Wszystko rozpoczęło w 1990 roku, kiedy Renault 5 zostało zastąpione nowszym i ciekawym autem. Był to samochód doceniany pod wieloma względami, w tym za wyposażenie czy nowoczesne silniki. Potwierdziła to nagroda „Car of the Year 1991”. Francuska marka będąca na topie w wyścigach samochodowych w tamtych czasach, postanowiła typowo miejskie auto nieco podrasować. Efektem były odmiany Clio S, Clio 16V (1991) lub Clio Williams z 2-litrowym, 16-zaworowym silnikiem (1993) oraz seriami Be-Bop lub Chipie. Co ciekawe wersja Baccara (1991) była oferowana z niespotykanymi w tym segmencie skórzanymi fotelami w dwóch odcieniach, drewnianą gałką zmiany biegów z orzecha włoskiego, regulacją wysokości fotela kierowcy i podparcia odcinka lędźwiowego, klimatyzacją, sterowaniem radiem w kierownicy oraz wspomaganiem układu kierowniczego.

Druga generacja modelu została wprowadzona na rynek w 1998 roku. Koncern kazał klientom jednak sporo czekać na typowo sportowe odmiany. Długie wyczekiwanie było jednak opłacalne. W 2000 roku na rynek wypuszczone zostały dwa wyjątkowe pojazdy: Clio 2.0 16V Renault Sport, które robiło wrażenie osiągami 172-konnego silnika i doskonałym prowadzeniem na drodze oraz Clio V6 24V, które posiadało centralnie umieszczony silnik V6 o mocy 230 KM i napęd na tylne koła.

W 2001 roku Renault postanowiło przeprowadzić facelifting Clio. Dzięki temu auto zyskało więcej dynamicznych linii nadwozia. Pod względem technicznym pojazdy pozostały bez zmian.

Po wielkim sukcesie drugiej generacji przyszedł czas na kolejne wcielenie. Trzecia generacja została całkowicie zmieniona pod względem stylistycznym. Auto nabrało nowoczesnych kształtów. Zmieniła się też koncepcja sportowych odmian. Zrezygnowano z produkcji wyjątkowej wersji V6. W ofercie pojawiło się natomiast Clio R.S. (skrót od Renault Sport) z 2-litrowym silnikiem wolnossącym o mocy 197 KM (w późniejszych odmianach moc zwiększono do 203 KM). Wprowadzono też wariant limitowany – Gordini oraz zdecydowanie bardziej ekstremalną wersję Cup z m.in. usztywnionym zawieszeniem i pełnymi kubełkami od firmy Recaro. Był to jedne z lepiej ocenianych pojazdów ze sportowej rodziny Clio. Nawiązywały swoimi cechami do najlepszych hot hatchy w historii firmy.

Niestety z biegiem lat trzecia generacja zaczęła się starzeć. Mimo faceliftingów przyszedł czas, aby na rynku zadebiutowało kolejne wcielenie tego auta. Choć stylistycznie zostało ono poprawione, to stała się rzecz straszna. Wersja sportowa została dotknięta downsizingiem. Nowe Cilo R.S. oprócz dodatkowych drzwi (dostępny tylko w 5-drzwiowej odmianie), otrzymało turbodoładowaną jednostkę 1,6 litra o mocy 200 KM (220 KM w wariancie Trophy), połączoną z 6-biegową, dwusprzęgłową automatyczną skrzynią biegów EDC. Choć ten miszmasz miał być drogą do sukcesu okazało się, że jest to najgorszy możliwy mix w historii modelu. Niedociągnięcia i nieprzemyślane rozwiązania nieco nadszarpnęły opinię o tym pojeździe.

Renault jest jednak firmą, która co prawda po dłuższym czasie, ale wyciąga wnioski ze swoich błędów. Wraz z modernizacją czwartej generacji tego modelu postanowiła wprowadzić wiele unowocześnień i aktualizacji. Czy to jednak poprawiło coś na lepsze?

Przemyślany lifting

Jak już wspomniałem Clio przeszło facelifting. Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać to wprowadzone zmiany są dość istotne. Przede wszystkim auto otrzymało inne wypełnienie LED-owych reflektorów, zmieniono grill i poprawiono zderzaki. Z tyłu natomiast inaczej zamodelowano dyfuzor. Dodatkiem do pofaceliftingowej wersji są nowe 18-calowe obręcze kół ze stopów lekkich oraz unikatowe światła przeciwmgłowe o nazwie „RS Vision” w kształcie nawiązującym do wyścigowej szachownicy oddziału Renault Sport. Co ciekawe mają one skoordynowaną pracę z reflektorami głównymi oraz światłami przeciwmgłowymi, które w zależności od parametrów drogi, automatycznie zmieniają wiązkę światła, tak aby zapewnić jak najlepsze oświetlenie drogi.

Wnętrze z dodatkami

Nowe Clio R.S. nie różni się we wnętrzu od poprzednika. Cały czas do dyspozycji są fotele z dobrym trzymaniem bocznym, gruba, sportowa kierownica przeszyta czerwoną nitką, czerwone pasy bezpieczeństwa oraz system inforozrywki z opcją włączenia monitora R.S., który umożliwia podgląd najważniejszych parametrów silnika i skrzyni biegów, przeciążeń czy możliwości włączenia stopera.

Turbodoładowany silnik

To co najważniejsze w przypadku hot hatcha segmentu B kryje się pod maską. W przypadku egzemplarza testowego, czyli wersji Trophy, jednostką napędową był silnik 1,6-litra z turbodoładowaniem o mocy 220 KM, połączony z 6-biegowym, dwusprzęgłowym automatem EDC. Choć z pozoru jest to mały silnik to zaskakuje potencjałem. Przy jego parametrach sprint do setki zajmuje jedynie 6,6 sekundy i maksymalnie pozwala się rozpędzić do 235 km/h. To pokazuje, że małe Clio jest naprawdę szybkie.

Moc to nie wszystko. Aby budzić podziw na mieście potrzebne jest jeszcze odpowiednie brzmienie. Oczywiście jak to w nowych samochodach możemy wybrać odpowiedni dźwięk emitowany przez emulatory w głośnikach. Jednak w tym przypadku o akustykę zewnętrzną zadbała firma Akrapovic, która zaprojektowała układ wydechowy do tego samochodu. Auto brzmi zdecydowanie bardziej męsko i „strzela” z odpowiednim basem. Nie ma się co oszukiwać, ta firma wie, jak robić odpowiednie układy wydechowe, które nawet z tak małego pojazdu jak Clio potrafią zrobić dźwiękowego demona.

Poprawili to co złe

Czwarta generacja Clio R.S. zawiodła wielu klientów. Praca automatycznej skrzyni biegów była tak chaotyczna, że nie dało się jeździć tym pojazdem ani spokojnie, ani szybko. Do tego dochodził układ kierowniczy przypominający swoją pracą makaron.

Na szczęście poliftingowa odmiana została poprawiona pod tymi względami. Skrzynia biegów otrzymała o 20% szybsze oprogramowanie, a układ kierowniczy w końcu pracuje z należytym obciążeniem. Dzięki temu nowym Clio R.S. Trophy jeździ się rewelacyjnie. Każdy nawet mały ruch kołem kierownicy jest od razu odczuwalny w reakcji pojazdu. Do tego po włączeniu trybu R.S. (przycisk na tunelu środkowym), auto przybiera jeszcze drapieżniejszego charakteru. Reakcja na pedał przyspieszania jest praktycznie natychmiastowa (zmieniona charakterystyka pracy), skrzynia biegów jest od razu przygotowana do zmiany biegu, tak aby odbywało się to jak najszybciej, a z układu wydechowego wydobywają się jeszcze atrakcyjniejsze dźwięki. Jak do tego kompletu dołożymy prawie betonowe zwieszenie, to okazuje się, że w końcu Clio R.S. zaczęło mieć prawo, aby należeć do wyjątkowego grona pojazdów sportowych Renault.

Ceny

Podstawowa odmiana Clio R.S. o mocy 200 KM w połączeniu z automatyczną skrzynią biegów EDC, wyceniona została na 92 400 zł. Natomiast wzmocniona o 20 KM wersja Trophy z m.in. usztywnionym zawieszeniem i wydechem Akrapovica, jest o 7500 zł droższa (od 99 400 zł). Trzeba jednak pamiętać, że do tej kwoty należy doliczyć jeszcze wyposażenie opcjonalne. Wtedy bez większych problemów przekroczymy 100 tys. zł. Dowodem na to jest testowy egzemplarz, który został wyceniony na 112 600 zł.

Podsumowanie

Clio R.S. po faceliftingu w końcu zaczęło być takie jak być powinno od samego początku. Z pewnością wpływ czasu sprawiły, że pazury z już legendarnej pierwszej generacji zostały mocno stępione, ale z pewnością to auto potrafi dać frajdę z jazdy. Do tego może też być w pełni prawny autem do codziennej jazdy, jeżeli ktoś lubi na wybojach czuć każdą kosteczkę znajdującą się w ciele. Zużycie paliwa w mieście na poziomie 9,8 l/100 km to bardzo przyzwoity wynik, jak na auta Renault, które nigdy nie należały do oszczędnych.

Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że gdyby Clio nie przeszło faceliftingu to czwarta generacja tego pojazdu byłaby najgorszą w historii. Na szczęście Renault wyciągnęło wnioski i poprawili ten samochód na tyle, że skrót „R.S.” pasuje do niego jak ulał.

Maciej Gis
źródło: Menadżer Floty

Dane techniczne producenta Renault Clio R.S. 220 EDC Trophy
Silnik benzynowy, turbo, R4, 16 zaw. Z wtryskiem bezpośrednim
Objętość skokowa 1618 cm³
Moc maksymalna 220 KM przy 6050 obr./min.
Maks. moment obrotowy 260 Nm (+20) przy 2000 obr./min.
Skrzynia biegów automatyczna, 6-biegowa
Napęd przedni
Bagażnik / po złożeniu siedzeń 280/1146 l
Zbiornik paliwa 45 l
Wymiary (dł./szer./wys.) 4090/1732/1420 mm
Rozstaw osi 2589 mm
Średnie zużycie paliwa 5,9 l/100 km
Prędkość maksymalna 235 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,6 s
Cena wersji podstawowej R.S. 200: 92 900 zł
Cena wersji testowej Trophy: 99 400 zł
Cena egz. testowego 112 600 zł

Galeria



Wideo

Ruszyła druga edycja Akademii Menadżera Floty!
TEST magazynu Menadżer Floty - Toyota Auris Hybrid Kombi - długi dystans
II Międzynarodowe Targi EkoFlota 2017: Innowacje, Ekologia, Mobilność - podsumowanie
II Międzynarodowe Targi EkoFlota w skrócie
  •  image
  •  image
  •  image
  •  image
[Pierwsza jazda] Test Infiniti Q30
[Fotorelacja] Motor Show 2016

Aktualności