[TEST] Mitsubishi Pajero 3.2 DID Instyle– wojownik ginącego gatunku

Moda zmienia się jak w kalejdoskopie. Dobrym tego przykładem jest mężczyzna czasów współczesnych, który jest jak francuski piesek. Z pewnością każdy spotkał się z widokiem chłopaka, który swoim ubiorem i postawą przypominał raczej drobną dziewczynę niż twardziela z krwi i kości. Ciasne rurki i stylowe koszulki wygrywają z typowym strojem prawdziwego macho, który brodę goli siekierą. Podobnie jest z prawdziwymi autami terenowymi.

Niegdyś pojazdy 4×4, wyposażone w reduktory, mechaniczne blokady dyferencjałów oraz tak znikomą ilość elektroniki, że jest to obecnie nie do wyobrażenia, są na wymarciu. Mimo przeciwności losu zostało jeszcze na rynku parę aut, które należą do elitarnego grona prawdziwych samochodów terenowych. Jednym z nich jest Mitsubishi Pajero.

Pajero to jedna z ikon firmy spod znaku trzech diamentów, podobnie jak Lancer EVO. Założenia odnośnie tego modelu były niegdyś proste: prosta stylistyka i jak największa sprawność terenowa. Odwzorowaniem tej tezy było Pajero drugiej generacji. Z biegiem lat i zmianą trendów, terenówka od Mitsubishi również przechodziła modernizacje, jednak nie należały one do drastycznych. Teraz na rynku dostępna jest już 4. generacja modelu, która towarzyszy nam od przeszło 10 lat i co jakiś czas zostaje poddana lekkim unowocześnieniom. Mimo to auto z kołem zapasowym na tylnej klapie oraz wielkością dorównujące o wiele popularniejszym SUV-om ginie w tłumie. No, może poza testowaną wersją.

Mitsubishi postanowiło pokazać jak naprawdę może wyglądać auto terenowe. Firma Seger zadbała o to, aby samochód zrzucał się w oczy. Wszystko za sprawą wyrazistej okleiny, którą pokryty jest cały pojazd. Jednak nie ma co się oszukiwać, zmiana „odzieży” nie wpływa na męskość. Dlatego firma Bezasfaltu4x4 postanowiła zrobić z niego prawdziwego Rambo. Receptą na to było założenie snorkela, podniesienie zawieszenia o 5 cm, osłonięcie spodu silnika, zastosowanie opon z agresywniejszym bieżnikiem (Yokohama Geolandar A/T-S), zamontowanie bagażnika dachowego z oświetleniem oraz wkomponowanie wyciągarki z liną syntetyczną, tak na wszelki wypadek. Przeróbki wycenione na około 21 tys. zł opłaciły się. W końcu auto wygląda tak, jak powinien na pogromcę bezdroży przystało.

Projekt zmian nie objął natomiast wnętrza pojazdu. Nadal jest klasycznie i komfortowo. Przednie fotele zapewniają wygodę niczym klubowe fotele, jednak pojęcie trzymania bocznego jest im zupełnie obce. Na tylne siedzenia bez problemu zmieszczą się trzy dorosłe osoby. Poza sporą ilością miejsca oferowaną w obu rzędach siedzeń, Pajero dysponuje też pokaźnym bagażnikiem o objętości 663 litrów.

Mitsubishi_Pajero_4

Inną kwestią odnośnie dotyczącą wnętrza jest design oraz materiały użyte do wykończenia deski rozdzielczej. Przypomina ona raczej epokę kamienia łupanego niż nowoczesny twór XXI wieku. W jej centralnej części umiejscowiono klasyczny panel klimatyzacji i na siłę wciśnięto dotykowy panel systemu multimedialnego, który miał unowocześnić wnętrze. Znalazło się też miejsce na komputer pokładowy posiadający m.in. funkcję barometru.

Jeśli chodzi o napęd tego samochodu, Mitsubishi ma tylko jedną propozycję. Jest to diesel o objętości skokowej 3,2 litra z rodziny DID. Rozwija on moc 200 KM oraz 441 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Ten silnik można skonfigurować jedynie z 5-biegową przekładnią automatyczną. Taki zestaw według producenta umożliwia rozpędzenie auta do 100 km/h w 11,1 sekundy, a wskazówka prędkościomierza zatrzyma się w okolicach 180 km/h. Mimo że osiągi nie są najgorsze, to wiele do życzenia pozostawia kultura pracy silnika. Czterocylindrówka „wyje” w mało przyjemny sposób. Dodatkowo ma się wrażenie, że skrzynia biegów po prostu się męczy. Płynna zmiana biegów jest raczej pojęciem względnym.

Wszystkie wady tego samochodu znikają w momencie, w którym zjedziemy z utwardzonej drogi i zapuścimy się tam, gdzie typowy SUV już nie daje rady. Do dyspozycji kierowcy jest parę opcji napędu. Standardowo moment przekazywany jest na koła tylne, jednak po przełączeniu dźwigni na 4H, napędzane są cztery koła. W tym trybie możemy jeździć również po asfalcie, a to dzięki centralnemu mechanizmowi różnicowemu.

Dla bardziej hardcorowych użytkowników przewidziane są jeszcze tryby 4LHc i 4LLc. W pierwszym przypadku napęd rozdzielany jest po równo na przednią i tylną oś (załączona blokada centralnego mechanizmu różnicowego), w drugim zaś włączony jest reduktor (do 70 km/h). Dodatkowo w bardzo kryzysowej sytuacji ratunkiem jest jeszcze możliwość zablokowania tylnego dyferencjału. Jest to symbol prawdziwego auta terenowego z krwi i kości, które nie boi się żadnych wyzwań.

Podstawowe Pajero kosztuje 209 990 zł. Jest to zarówno cena podstawowa, jak i końcowa tego modelu. Wszystko przez to, że auto jest dostępne tylko z jednym silnikiem 3.2 DID i wyłącznie z pakietem wyposażenia Instyle. Lista opcji tez nie jest zbyt długa. Są na niej m.in. kolory lakieru nadwozia oraz off-roadowe dodatki firm współpracujących z Mitsubishi.

Mitsubishi Pajero 3.2 DID Style – dane techniczne:

Długość/szerokość/wysokość 4900/1875/ 1940 mm
Rozstaw osi 2780 mm
Objętość bagażnika 630 l
Liczba miejsc  5
Silnik benzynowy, R4, ustawienie wzdłużne, 3200 cm3
Moc 200 KM przy 3800 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 441 Nm przy 2000 obr./min
Skrzynia biegów  5-stopniowa, automatyczna
Napęd 4×4
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h  11,1 s
Prędkość maksymalna  180 km/h
Średnie spalanie (dane producenta) 8,5 l/100 km
Cena (podstawowa) 209 990 zł
Cena (egz. testowy) 230 990 zł

Galeria

Sprawdź też inne testy:

Wideo

The best of Poznań Motor Show 2018
[Genewa Motors Show 2018] Nissan IMx KURO i Nissan LEAF
The best of Geneva International Motor Show 2018
[Genewa Motors Show 2018] BMWi
  •  image
  •  image
  •  image
  •  image
[Pierwsza jazda] Test Infiniti Q30
[Fotorelacja] Motor Show 2016

Aktualności