Suzuki S-Cross Hybrid – ekonomiczny i praktyczny

Kompaktowy SUV japońskiej marki bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach poprzedniej generacji – ma m.in. takie same silnik i rozstaw osi – jednak został wzbogacony o nowe rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa, komfortu, ma także zmieniona karoserię.

Poprzednik (SX4 S-Cross), produkowany od 2013 r., cieszył się dość dobrą opinią i nawet nieźle się sprzedawał. Jednak mimo wprowadzenia do oferty w 2020 r. silnika 1.4 BoosterJet z miękką hybrydą brakowało nowoczesnych systemów bezpieczeństwa, a i multimedia były już przestarzałe. Konieczne zmiany wprowadzono więc pod koniec 2021 r., kiedy to zaprezentowano najnowszą generację kompaktowego crossovera, nazwaną po prostu S-Cross.

Z przodu auta elementy dominujące to duży grill i błyszcząca listwa, łączącą światła do jady dziennej, znajdujące się w górnej części reflektorów. Nieco cieńsza srebrna listewka łączy wyposażone w przezroczyste klosze tylne światła, które są charakterystyczne dla S-Crossa. Patrząc na samochód z boku, widać podobieństwo do poprzednika – dzieli z nim platformę, ma tak samo wykrojone drzwi i okna. Różnice to m.in. wyraźne przetłoczenia, zbliżone do kwadratu nadkola, inny kształt okienek w ostatnich słupkach. Warto też wspomnieć, że SX4 S-Cross i nowszy S-Cross mają identyczne wymiary. Jedynie prześwit zmniejszył się z 18 do 17,5 cm.

Znajome wnętrze

We wnętrzu też nie dostrzeżemy zbyt wielu zmian w porównaniu z poprzednikiem. Zmodyfikowano przede wszystkim środkową część kokpitu. Pojawił się tu wystający 9-calowy ekran główny nowego systemu multimedialnego, zmienił się także wygląd zestawu wskaźników. Obsługa multimediów jest prosta i intuicyjna, a klimatyzacją steruje się przy pomocy tradycyjnego panelu z pokrętłami do regulacji temperatury.

 

Kabina S-Crossa pozostała przestronna – 4 dorosłe osoby nie będą narzekały na brak miejsca zarówno z przodu, jak i z tyłu, choć pasażerowie tylnej kanapy o wzroście powyżej 185 cm mogą mieć za mało przestrzeni nad głowami oraz na stopy. Fotele są wygodne i kierowca powinien bez trudu znaleźć dla siebie wygodną pozycję, a do tego będzie miał bardzo dobrą widoczność we wszystkich kierunkach. Stylistyka wnętrza jest podobna jak w innych modeli tego producenta – dominują twarde, czarne plastiki i próżno tu szukać ozdobników. Poza fragmentem deski rozdzielczej na poziomie ekranu i nawiewów z miękkich materiałów wykonano tylko okolice podłokietników.

Dość duży bagażnik o pojemności 430 l ma regularny kształt, niski próg załadunku oraz podwójną podłogę, dzięki czemu mamy praktyczny schowek do przewożenia mniejszych przedmiotów. Po złożeniu oparć tylnych siedzeń uzyskamy niemal płaską przestrzeń ładunkową i wówczas pojemność bagażnika wynosi maksymalnie 1230 l. Nie zabrakło też praktycznych dodatków, takich jak spore wnęki po bokach, haczyk na zakupy czy gniazdo 12 V.

Napęd hybrydowy

W ofercie jest tylko jedna wersja napędu, którą znamy z poprzedniego modelu – silnik 1.4 BoosterJet, wspomagany przez układ mild hybrid 48 V SHVS. Łącznie układ generuje moc maksymalną 129 KM, a od 0 do 100 km/h to ważące niespełna 1,2 t auto przyspiesza w 9,5 s. Turbodoładowana jednostka zapewnia 235 Nm maksymalnego momentu obrotowego, dostępnego już przy 2000 obr./min. Podczas normalnej jazdy turbodoładowanie ma zamknięty zawór regulacji ciśnienia, zapewniając szybką reakcję na działania kierowcy. Otwiera się on natomiast podczas jazdy ze stałą prędkością tak, aby zminimalizować zużycie paliwa.

Układ mild hybrid 48 V SHVS składa się z trzech głównych elementów: urządzenia ISG 48 V z funkcją silnika elektrycznego, akumulatora litowo-jonowego 48 V i przetwornicy prądu stałego z 48 V na 12 V. Najważniejsze cechy tego systemu to nowe funkcje uzupełniania i kompensowania momentu obrotowego, które wykorzystują urządzenie ISG, pracujące w trybie silnika elektrycznego do zwiększania momentu obrotowego podczas ruszania i przyspieszania. System posiada również funkcję wspomagania biegu jałowego, która eliminuje zużycie paliwa podczas wytracania prędkości. Producent podaje, że ten model w cyklu mieszanym zużywa średnio 5,3 l benzyny na 100 km. Podczas naszego testu w zatłoczonym mieście samochód potrzebował około 7 l/100 km, na trasie nieco ponad 5 l, natomiast na autostradzie (przy 140 km/h) spalanie nieznacznie przekraczało 8 l/100 km, co i tak uważamy za niezły wynik.

S-Cross na pewno nie dostarczy kierowcy sportowych wrażeń z jazdy, ale nie do tego został stworzony. Jest to propozycja przede wszystkim dla osób, które poszukują crossovera w miarę uniwersalnego i oszczędnego zarazem. Samochód prowadzi się precyzyjnie i całkiem dobrze amortyzuje nierówności nawierzchni, a przy tym jest nieźle wyciszony i dość zwrotny. Bez zarzutu działa też 6-stopniowa manualna przekładnia – skoki są krótkie, a wybór przełożeń precyzyjny.

Wyższy standard wyposażenia

Opisywany model ma teraz bogatsze wyposażenie. Wszystkie odmiany otrzymały bardziej zaawansowany system multimedialny, bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay, standardowo korzystające z ekranu o przekątnej 7 cali (w wyższych specyfikacjach jest o dwa cale większy). Na uwagę zasługuje nowy system kamer 360 stopni. Obiektywy umieszczone w grillu, lusterkach i nad tylną rejestracją wspomagają nie tylko symulacją widoku znad auta podczas parkowania. Po uruchomieniu silnika na ekranie centralnym wyświetlany jest „spacer wokół samochodu”, dzięki czemu kierowca może zobaczyć ewentualne przeszkody znajdujące przy aucie. Mamy tu także liczne systemy bezpieczeństwa, w tym 7 poduszek powietrznych, asystenty utrzymania pasa ruchu, rozpoznawania znaków drogowych, zapobiegania kolizji z przeszkodą z przodu czy aktywny tempomat. W wyższych wersjach wyposażenia jest także układ monitorowania martwego pola i ruchu poprzecznego z tyłu podczas cofania.

A ile kosztuje S-Cross? Ceny podstawowej wersja Comfort, z napędem na przednią oś i manualną przekładnią, rozpoczynają się od 99 900 zł. Auto testowe w wersji wyposażenia Elegance to wydatek minimum 116 900 zł. Najwięcej trzeba zapłacić za topową odmianę Elegance Sun z automatem i napędem AWD – 138 900 zł. Pod względem ceny S-Cross na tle konkurencji nie wyróżnia już tak bardzo jak SX4 S-Cross, ale wciąż wypada dobrze.

Tekst i zdjęcia: Tomasz Szmandra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.