W świecie SUV-ów zdominowanym przez niemieckie modele premium, japońskie i koreańskie auta popularne oraz konkurencję z Francji czy Włoch, Subaru konsekwentnie podąża własną drogą. Forester najnowszej, szóstej już generacji to dowód, że można być nowoczesnym bez rezygnacji z korzeni. Po przesiadce z poprzednika różnice wydają się kosmetyczne, ale diabeł tkwi w szczegółach.
Subaru to marka, która ma w Polsce swoich wielbicieli, i to mimo faktu, że oferta składa się tylko z czterech modeli, z czego jeden z nich to model elektryczny. Od lat polski importer równie konsekwentnie każe klientom przeliczać ceny, które podawane są w euro. W przypadku Forestera liczba wersji wyposażenia wynosi cztery – Trend (41 500 euro), Active (44 500 euro), Exclusive (46 500 euro) i Platinum (49 500 euro).
Każda wersja standardowo wyposażona jest w bezstopniową skrzynię Lineartronic i stały napęd wszystkich kół – czyli element, który jest absolutnie żelazną pozycją w Subaru i jego znakiem firmowym.
Już podstawowa wersja oferuje bogate wyposażenie. Znajdziemy tu system EyeSight z pełnym pakietem bezpieczeństwa, 18-calowe obręcze aluminiowe, automatyczną dwustrefową klimatyzację, podgrzewane fotele przednie oraz system multimedialny z 11,6-calowym ekranem dotykowym i bezprzewodową łącznością Apple CarPlay/Android Auto. Do tego dochodzą cofania ze spryskiwaczem, bezprzewodowa ładowarka oraz radio cyfrowe DAB+.
Za 3000 euro więcej dostaniemy elektryczna regulację foteli przednich z pamięcią ustawień kierowcy, elektryczne sterowanie pokrywy bagażnika z funkcją bezdotykowego otwierania oraz elektrycznie składane lusterka zewnętrzne.
Pojawiają się także: lusterko fotochromatyczne, automatyczna zmiana pochylenia lusterka pasażera podczas cofania, przyciemniane szyby tylne oraz system High Beam Assist automatycznie przełączający światła drogowe. Dodatkowo otrzymujemy system Multi View Monitor 360° ułatwiający manewrowanie. Kolejne 2000 euro ekstra kosztuje odmiana Exclusive, która dorzuca fabryczną nawigację (przy interfejsach do telefonu zbędną) i panoramiczne okno dachowe.

Topowa odmiana Platinum (8000 euro droższa od podstawowej) dorzuca do tego lepszy zestaw audio (16-głośnikowy Harman/Kardon), podgrzewane siedzenia tylne i kierownicę, częściowo skórzaną tapicerkę, czarne lusterka i relingi i niższym profilu.
Bokser z elektrycznym wsparciem
Jednostka napędowa to klasyka Subaru w nowoczesnym wydaniu. Dwulitrowy silnik w układzie bokser bez turbodoładowania generuje teraz 136 KM (czyli o 14 KM mniej niż wcześniej) oraz 182 Nm maksymalnego momentu obrotowego, wspierany jest jednak przez jednostkę elektryczną o mocy 16,7 KM i momencie 66 Nm. Taki napęd pozwala na pokonanie krótkich dystansów w trybie elektrycznym – maksymalnie mniej więcej 2 kilometry przy delikatnych prawej stopie i jeździe z prędkością nie większa niż 40 km/h.
Paradoksalnie, zmniejszenie mocy silnika spalinowego nie pogorszyło wrażeń z jazdy. Wspomaganie elektryczne skutecznie maskuje luki w charakterystyce boksera, szczególnie przy ruszaniu.
Rozpędzenie do setki w 12,2 sekundy to wynik, który w 2025 roku chwały Foresterowi nie przynosi. Prędkość maksymalna 188 km/h też nie powala. Forester nie udaje sportowca – to rodzinne auto do spokojnego pokonywania kilometrów. Podczas jazdy miejskiej dynamika jest wystarczająca, brakuje jej natomiast przy wyższych prędkościach.
Realne zużycie paliwa oscyluje między 7,5 l/100 km w mieście a około 9-10 litrów na autostradzie. Zatem Forester nie jest szybki, ale przynajmniej sporo pali. To właśnie kiepskie osiągi i zbyt wysokie zużycie paliwa są dwiema największymi piętami achillesowymi tego modelu. Aż prosi się, żeby Forester w Europie dostał wreszcie porządny napęd hybrydowy z większym silnikiem spalinowym, większym zestawem akumulatorów i wyższą mocą. Podobno to kwestia czasu, bo w USA już taka odmiana jest.
W kabinie panuje za to zaskakujący spokój, nawet przy wyższych prędkościach. Charakterystyczne „wycie” skrzyni CVT przy gwałtownym przyspieszaniu pozostało, ale jest znacznie lepiej wytłumione.
Zawieszenie, czyli największa zaleta Forestera
Zostało ono przeprojektowane, by ograniczyć ruchy nadwozia i móc atakować takie atrakcje jak progi zwalniające czy zakręty zapewniając kierowcy i pasażerom spokój, pewność i komfort. Do tego dochodzi nadwozie o naprawdę solidnych parametrach terenowych. 220 mm prześwitu to więcej niż u konkurentów. System X-Mode w dwóch trybach (Snow/Dirt i Deep Snow/Mud) elektronicznie optymalizuje pracę napędu, przepustnicy i hamulców. W praktyce oznacza to możliwość pokonania przeszkód, które zatrzymałyby większość SUV-ów.

Kąty natarcia (20,3°) i zejścia (25,7°) pozwalają na pokonywanie stromych podjazdów. System kontroli zjazdu ze wzniesienia działa precyzyjnie, utrzymując stałą prędkość bez ingerencji kierowcy.
Forester nie tylko jest gotowy na jazdę w terenie czy po śliskich, ośnieżonych lub błotnych nawierzchniach, on doskonale radzi sobie także z bardziej miejskimi wyzwaniami. Progi zwalniające pokonuje na przykład tak, że te nie pełnią dobrze swojej funkcji – można je atakować praktycznie z dowolną prędkością. W razie potrzeby wrażenia nie robi na nim też zjazd kołami jednej osi na luźne pobocze czy jazda po nieutwardzonej, dziurawej drodze.
Subaru prowadzi się też pewnie na asfalcie, chociaż oczywiście jego dynamikę ogranicza napęd. Przy spokojnej i średnio dynamicznej jeździe robi jednak to, czego kierowca od niego wymaga. Precyzja prowadzenia, spokojne reakcje na ruchy kierownicą i zmiany kierunku, solidna przyczepność – to wszystko sprawia, że Foresterem jedzie się pewnie.
Elektroniczny anioł stróż
System EyeSight w najnowszej wersji wykorzystuje kamery, radar i dodatkową kamerę szerokokątną. Katalog funkcji jest szeroki: od standardowego automatycznego hamowania awaryjnego, przez asystenta utrzymania pasa ruchu, po system awaryjnego zatrzymania pojazdu gdy kierowca straci przytomność. Szczególnie przydatny w codziennej eksploatacji jest adaptacyjny tempomat z funkcją jazdy w korku – auto samo przyspiesza i hamuje do całkowitego zatrzymania.
Kabina po nowemu
Centralna konsola zdominowana jest przez 11,6-calowy ekran dotykowy w układzie pionowym. Interfejs jest prosty i responsywny, choć grafika mogłaby być bardziej nowoczesna. Kluczowe funkcje klimatyzacji pozostały fizycznymi przyciskami – i chwała Subaru za to.

System multimedialny obsługuje bezprzewodowo Apple CarPlay i Android Auto. Co ciekawe, Subaru nie oferuje do Forestera, nawet za dopłatą, cyfrowych zegarów. Te klasyczne, analogowe, są za to czytelne, między nimi znalazł się niewielki wyświetlacz komputera pokładowego.
Fotele są szerokie i dobrze wyprofilowane, co zapewniają wystarczający komfort na długich trasach. Miejsca z tyłu jest pod dostatkiem – dwóch dorosłych o wzroście 190 cm może siedzieć jeden za drugim bez problemu.
Bagażnik o pojemności 508 litrów ma regularny kształt i niski próg załadunku. Po złożeniu asymetrycznej kanapy (60:40) powstaje 1731 litrów przestrzeni. Wykończenie jest solidne, z licznymi hakami i uchwytami.
Dla kogo ten samochód?
Forester kierowany jest do bardzo konkretnej grupy odbiorców. To auto dla osób mieszkających raczej poza miastami, regularnie wyjeżdżających w teren czy góry, ceniących niezawodność ponad modę. Dla firm zajmujących się geodezją, leśnictwem czy energetyką odnawialną będzie niezastąpionym narzędziem pracy. We flotach docenią go ci, którzy potrzebują pewnego partnera na każdą pogodę i drogę.
Owszem, brakuje mu charyzmy, osiągi są przeciętne, a spalanie mogłoby być niższe. Ale gdy przyjdzie zmierzyć się z rzeczywistymi wyzwaniami – śniegiem, błotem, stromym podjazdem ciągnąc jednocześnie przyczepę – Forester pokaże swoją prawdziwą wartość. Może nie jest więc zbyt szybki, ale w wymagających warunkach dojedzie dalej niż rywale.
Szymon Piaskowski
Fot. Subaru




