[Pierwsza jazda] Test Toyoty Mirai – przyszłość zasilana wodorem

Alternatywne źródła zasilania są stosowane w motoryzacji od lat. Do tej pory były to przede wszystkim projekty, które prędzej czy później były wypierane przez pojazdy z typowymi silnikami o zapłonie iskrowym i samoczynnym. Dopiero teraz zaczynają zyskiwać na popularności, kiedy ekologia stała się naprawdę istotnym tematem, a informacje płynące ze świata sugerują, że kiedyś ropy naftowej zabraknie. Jednak czy któraś z technologii będzie bliska ideału? Czy będzie to wodór? Toyota uważa, że tak.

XXI wiek przyniósł gwałtowny rozwój motoryzacji. W ciągu ostatnich 10-15 lat na rynku zaczęły być widoczne pojazdy o alternatywnych źródłach zasilania. Pomysłów do tej pory było wiele (auta solarne czy próba stworzenia samochodu „na wodę”), jednak zawsze brakowało im czegoś, aby się upowszechnić. W efekcie bardziej popularne stawało się zasilanie samochodów gazem. W Polsce jest to przede wszystkim LPG (ang. Liquid Petrolium Gas). Po drogach jeździ też odsetek aut zasilanych CNG (ang. Compressed Natural Gas).

Kolejną, coraz bardziej rozpowszechnianą technologią jest stosowanie silników elektrycznych. Na rynku jest kilka firm posiadających w gamie samochodów na prąd. Ich podstawowym problemem jest zasięg. Pełne naładowanie, trwające niekiedy nawet parę godzin, pozwala na przejechanie jedynie 100-120 km. Jest to zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę dystanse jakie możemy pokonywać autami z silnikami spalinowymi. Toyota ma na to lekarstwo. Podobnie jak Pirus, który był prekursorem wprowadzenia technologii hybrydowej, tak teraz zasilany wodorem Mirai ma szansę zapisać się w historii jako „drogowskaz” dla innych koncernów.

Samochód przyszłości w teraźniejszości

Toyota Mirai to samochód przyszłości, który już dziś może zrewolucjonizować rynek motoryzacyjny. Przede wszystkim jego źródło napędu jest wszechobecne i nie do wyczerpania, ponieważ wodór można pozyskiwać na wiele sposobów. Kolejna kwestia to zasięg auta, który nie odbiega znacząco od tego, co oferują współcześnie dostępne samochody – to aż 550 km.

Toyota Mirai to futurystyczny „stwór”, który ma dość dziwną stylistykę. Nadmuchane zderzaki z wielkimi atrapami wlotów powietrza, małe, LED-owe reflektory, dzielone światła tylne czy ostre przetłoczenia na linii bocznej sprawiają, że trudno tego samochodu nie zauważyć. Z pewnością tak odważny wygląd nie każdemu przypadnie do gustu. Trzeba jednak przyznać, że Toyot Mirai jest unikalna.

Wnętrze jest luksusowe i komfortowe. Wysokiej jakości materiały, dotykowe ekrany wkomponowane w deskę rozdzielczą czy cztery wygodne fotele, są tego najlepszym dowodem. Dzięki połączeniu czerni i bieli z subtelnymi wzorami, nie ma się wrażenia jazdy kolejnym nudnym autem. Co najważniejsze z punktu widzenia kierowcy, wszystkie funkcje obsługuje się łatwo i intuicyjnie.

Przejdźmy jednak do kwestii najważniejszej z punktu widzenia samochodu wodorowego, czyli technologii i napędu. Toyota Mirai wykorzystuje opracowany przez japońską markę napęd TFCS, czyli połączenie systemu ogniw paliwowych oraz technologii hybrydowej. Zespół napędowy składa się ze wspomnianych ogniw paliwowych o mocy wyjściowej 155 KM, wzmacniacza napięcia oraz zbiorników sprężonego wodoru. Ów wzmacniacz ma za zadanie zwiększać napięcie do 650 woltów, przekazywane z ogniw paliwowych do silnika elektrycznego. Większe napięcie w systemie pozwala na zmniejszenie rozmiarów elektrycznej jednostki napędowej oraz liczby ogniw, przez co napęd pojazdu jest zoptymalizowany pod względem wymiarów oraz masy.

Jeśli chodzi o zbiorniki, to zostały one wzmocnione trójwarstwową strukturą złożoną m.in. z włókna węglowego i wytrzymałego tworzywa. Wszystko po to, aby przechowywać wodór sprężony do 70 MPa (około 700 barów). Co ważne, ich tankowanie trwa jedynie 3 minuty, co z pewnością zadowoli w przyszłości każdego użytkownika.

Wrażenia z jazdy

Jazda Toyotą Mirai nie odbiega niczym od jazdy autem elektrycznym. W końcu moc przekazywana jest na koła poprzez elektryczną jednostkę napędową. Jest jednak pewna różnica. W wodorowej Toyocie jest o wiele ciszej niż w przypadku typowych aut elektrycznych. Nie słychać silnika, zwłaszcza przy wykorzystywaniu pełnej mocy.

Mirai przyspiesza lepiej niż większość aut osobowych zasilanych paliwami konwencjonalnymi. Co ważne nie odczuwa się masy samochodu, który waży prawie dwie tony. Niestety, na chwilę obecną zakup Miraia jest możliwy jedynie w wybranych krajach Europy. Jego cena oscyluje wokół 60 000 euro.

Było to pierwsze spotkanie z samochodem wodorowym, jednak zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Teraz jedynie trzeba czekać aż infrastruktura drogowa pozwoli na swobodne tankowanie wodoru. Miejmy nadzieję, że proces ten będzie postępował równolegle z budową stacji szybkiego ładowania aut elektrycznych.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.