Opel Crossland po modernizacji [GALERIA]

Po 3 latach od debiutu miejski crossover Opla doczekał się kuracji odmładzającej. Przede wszystkim zmieniono stylistykę przedniej części nadwozia, której forma przypomina maskę nowej Mokki i podobnie jak w przypadku mniejszego modelu z nazwy Crossland zniknęła litera X. Na szczęście oprócz zmian w wyglądzie modyfikacje objęły również podwozie i układ kierowniczy.

Od chwili debiutu Crosslanda w 2017 r. na rynek trafiło ponad 300 tys. egz. tego modelu, co oznacza, że z gamy Opla tylko Corsa notuje lepszą sprzedaż w Europie. Na dodatek SUV-y, czy jak kto woli – crossovery segmentu B, są coraz popularniejsze. W 2019 r. sprzedano je w liczbie ponad 2,4 mln egz., co stanowi 15,6% wszystkich nowych aut osobowych. Mimo że pandemia w ubiegłym roku zredukowała ten wynik do 2 mln, to udział w rynku tego segmentu wzrósł do ponad 17%. Dziś analitycy prognozują ponowny wzrost sprzedaży, który powinien dojść do poziomu 2,4 mln szt. i udział w rynku do ponad 18%. Jak widać, Opel nie chciał przegapić takiej okazji, bo do boju wystawił Crosslanda po face liftingu.

Opel Crossland z roku modelowego 2021 zwraca uwagę układem przedniego pasa, który tworzy wizualnie jeden zwarty moduł obejmujący reflektory, zamkniętą atrapę chłodnicy oraz przeprojektowane logo firmy. Producent z Russelsheim we wszystkich wersjach Crosslanda zastosował tzw. Opel Vizor, czyli rozwiązanie stylistyczno-konstrukcyjne, które optycznie poszerza samochód. Pośrodku wyeksponowano logo marki z symbolem błyskawicy, a wlot powietrza do silnika umieszczono w zderzaku.

Nowością są też przyciemniane klosze świateł tylnych, osłony podwozia (lakierowane na srebrno w wersji wyposażenia Ultimate), przednie światła przeciwmgłowe LED (z chromowanymi oprawami w wersjach Ultimate i Elegance) oraz 16- lub 17-calowe obręcze kół. Większe felgi są dostępne w wersjach dwukolorowej z czarnymi błyszczącymi elementami lub czarnej błyszczącej, a mniejsze – dodatkowo również w kolorze srebrnym. Z kolei możliwość przesuwania dzielonej asymetrycznie tylnej kanapy o 15 cm do przodu powiększa bagażnik z 410 do 520 l. Ale jeżeli ktoś ma większe potrzeby transportowe, to po złożeniu oparć możemy powiększyć tę przestrzeń nawet do 1255 l.

Specjalnie dla zwolenników „sportowego” wyglądu przygotowano wersję wyposażenia GS Line+. Obejmuje ona m.in. czarny dach i czerwone obramowanie bocznych szyb, ergonomiczne przednie fotele z atestem organizacji AGR, relingi dachowe oraz tylne światła typu LED.

Wyposażenie Crosslanda wzbogaciło się o adaptacyjny układ kontroli trakcji IntelliGrip, znany z modelu Grandland X, który poprzez ESP dopuszcza uślizg kół i symuluje blokadę dyferencjału. Takie rozwiązanie oferuje możliwość wyboru pięciu trybów pracy. Wśród nich przewidziano m.in. funkcję Snow, która przyda się wtedy, gdy auto porusza się po zaśnieżonej drodze z prędkością do 50 km/h. Na listę wyposażenia trafiły także adaptacyjne reflektory diodowe, wyświetlacz projekcyjny (Head-Up), panoramiczna kamera cofania oraz tempomat z ogranicznikiem prędkości.

W gamie silnikowej pojawiły się jednostki benzynowe: 1.2/83 KM, turbo 1.2/110 KM oraz 1.2/130 KM (ten ostatni dostępny z 6-stopniową skrzynią ręczną albo z 6-stopniowym automatem), jak również diesle 1.5, które rozwijają moc maksymalną 110 lub 120 KM.

A jak nowy Crossland sprawuje się na drodze? W wersji z silnikiem 1.2 Turbo/130 KM i 6-biegowym automatem okazuje się całkiem żwawy i chętnie reaguje na pedał przyspieszenia, ale na nas najlepsze wrażenie zrobiło zmienione zawieszenie. Konstruktorzy Opla na szczęście odeszli od miękkiego zestrojenia i typowo „francuskiego komfortu” przejętego wraz z płytą podłogową koncernu PSA w poprzednim modelu. Teraz jeździ się tym autem znacznie stabilniej i bardziej przewidywalnie, na co niewątpliwy wpływ ma także zmodernizowany układ kierowniczy. Na plus twórcom tego modelu należy zaliczyć także bardzo dobre wyciszenie kabiny pasażerskiej, co także odróżnia auto po face liftingu od poprzednika.

No to teraz zajrzyjmy do cennika: w podstawowej wersji (z silnikiem 1.2/83 KM) Crosslanda wyceniono na 74 300 zł i tyle trzeba zapłacić za model wyposażony m.in. w klimatyzację, cyfrowe radio oraz systemy wspomagające kierowcę, w tym asystenta pasa ruchu, rozpoznawanie znaków drogowych i tempomat z inteligentnym ogranicznikiem prędkości. Ceny modelu z silnikiem 1.2 Turbo/130 KM rozpoczynają się od 84 250 zł, natomiast za wersję z wysokoprężną jednostką 1.5/110 KM trzeba zapłacić 87 750 zł. Nowa w gamie, usportowiona odmiana GS Line kosztuje od 80 050 zł.

Tomasz Szmandra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *