Mazda 2 – hybrydowy debiut

Nowa Mazda 2 jako pierwszy model tej marki w Europie oferowana jest z układem napędowym w pełni hybrydowym. To efekt kooperacji z Toyotą.

Normy emisji spalin są coraz ostrzejsze, dlatego producenci wciąż szukają sposobów na uniknięcie kar za przekroczenie limitów emisji CO2. Dlatego właśnie w ubiegłym roku Suzuki wprowadziło do oferty hybrydowe kombi Swace (bliźniak Toyoty Corolli TS Kombi) oraz SUV-a plug-in hybrid Across (kopia Toyoty RAV4 plug-in). Różnice w stylistyce tych pokrewnych modeli są bardzo subtelne. Teraz na podobne przedsięwzięcie zdecydowała się Mazda, która niedawno zaprezentowała nową „dwójkę”, będącą bliźniaczym modelem na aktualnej generacji Toyoty Yaris z napędem hybrydowym.

Patrząc na wspomniane modele Suzuki, można wskazać pewne cechy, które je odróżniają od pierwowzorów, natomiast nowa Mazda 2 wygląda identycznie jak Toyota Yaris – różnią je tylko logo. Oczywiście mają też identyczne wymiary – 394 cm długości, 174,5 cm szerokości i 150 cm wysokości, a rozstaw osi wynosi 256 cm. Auto ma nisko położony środek ciężkości i proporcjonalne rozłożoną masę, co ma duże znaczenie dla właściwości jezdnych, a nadwozie prezentuje się zgrabnie i kompaktowo.

Uporządkowane wnętrze

Istotnych różnic między tymi dwoma modelami nie znajdziemy również w kabinie. Japoński przedstawiciel segmentu B pomieści cztery dorosłe osoby, a bagażnik oferuje 286 l pojemności. Wnętrze jest funkcjonalne i nieźle wykończone, a 8-calowy wyświetlacz pozwala na bezprzewodowe połączenie smartfona z systemem pokładowym auta. Dzięki przewodowemu połączeniu USB można korzystać z systemów Apple Car Play lub Android Auto. Ciekawie wyglądają cyfrowe wskaźniki zamknięte w dwóch tubach. Obsługa wszystkich funkcji jest prosta i intuicyjna. Ponadto mamy tu praktyczne skrytki, schowki, kieszenie i półki, pozwalające utrzymać porządek. Na liście opcji znajduje się m.in. kolorowy 10-calowy wyświetlacz head-up, który wyświetla prędkość jazdy, obroty silnika, odczytane znaki drogowe czy wskazania systemów asystujących, np. tempomatu.

Hybryda Toyoty

Pod maską nowej Mazdy 2 znajdziemy hybrydowy napęd Toyoty, na który składają się 3-cylindrowy silnik benzynowy 1,5 l o mocy 92 KM, działający w ekonomicznym cyklu Atkinsona oraz synchroniczna jednostka elektryczna o mocy 80 KM. To równoległy układ hybrydowy produkowany w zakładach Toyoty na Dolnym Śląsku. Jego systemowa moc wynosi 116 KM. W połączeniu z bezstopniową przekładnią e-CVT i przednim napędem przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 9,7 s i prędkość maksymalną na poziomie 175 km/h. Zaletą tej hybrydy jest dynamiczny start. Pozwala na to silnik elektryczny, który generuje siłę napędową natychmiast, już od 0 obr./min, a jego maksymalny moment obrotowy wynosi 141 Nm przy 17 tys. obr./min. Podczas postojów silnik benzynowy wyłącza się automatycznie tak, aby oszczędzać paliwo. Kiedy zapotrzebowanie na moc jest niskie, np. podczas ruszania i jazdy z prędkościami od niskich do średnich, system automatycznie przestawia się na elektryczny tryb EV.

A jak w tym przypadku wygląda kwestia zużycia paliwa? Według normy WLTP średnie spalanie mieści się w granicach 3,8 l/100 km i to jest wynik do osiągnięcia bez większych wyrzeczeń. Nam z całego testu, liczącego blisko 1000 km, odbywającego się na wszystkich rodzajach dróg, wyszło, że „dwójka” potrzebowała właśnie… 3,8 l paliwa na 100 km – świetny wynik!

Jazda na prądzie

W tego rodzaju aucie podstawa to jak najczęstsze korzystnie z energii akumulatora w ruchu miejskim, który jest naturalnym środowiskiem hybrydy. Japońscy inżynierowie twierdzą, że hybryda może przez 80% czasu jazdy poruszać się na silniku elektrycznym, ale chyba trzeba się bardzo postarać. Nam się to nie udało. Podczas zwalniania i hamowania energia kinetyczna jest odzyskiwana w postaci energii elektrycznej, magazynowanej w akumulatorze znajdującym pod tylnymi siedzeniami. Sam akumulator litowo-jonowy ma wysoką gęstość mocy i większą zdolność do ciągłej podaży prądu niż alternatywne akumulatory niklowo-metalowo-wodorkowe. Ponadto umożliwia wydajniejsze odzyskiwanie energii podczas hamowania i szybsze ładowanie.

Nasze wrażenia z jazdy hybrydową Mazdą są bardzo pozytywne. Na pierwszym miejscu trzeba wymienić wyjątkową ekonomiczność, co szczególnie przy obecnych cenach paliwa czyni ten samochód ciekawą propozycją. Ponadto ma dobre właściwości jezdne, zachowuje się przewidywalnie i nieźle tłumi nierówności nawierzchni. Warto wspomnieć, że Mazda należy do najzwrotniejszych w swojej klasie – promień skrętu to zaledwie 4,9 m. W trasie auto przyspiesza dość dynamicznie i dobrze sprawdza się adaptacyjny tempomat. Tryb czysto elektryczny można włączyć, korzystając z przycisku przy dźwigni zmiany biegów, ale pojedziemy w nim na niewielkim dystansie, z prędkością około 35 km/h. Szczególnie w mieście przydatny jest tryb rekuperacji „B”, pozwalający zwiększyć odzysk energii podczas jazdy.

Dobrze wyposażona

Najtańsza Mazda 2 Hybrid Pure kosztuje od 83 900 zł (dla porównania hybrydowa Toyota Yaris w bazowej wersji Active kosztuje od 69 900 zł) i w wyposażeniu standardowym zapewnia m.in. centralny zamek ze zdalnym sterowaniem, elektrycznie otwierane szyby w drzwiach przednich, automatyczną klimatyzację, system audio z dwoma głośnikami, sterowany z ekranu o przekątnej 7 cali, radio cyfrowe DAB, aplikacje Apple CarPlay i Android Auto, tempomat adaptacyjny i zespolone lampy tylne w diodowej technologii LED. Wśród systemów bezpieczeństwa wymienić można funkcję rozpoznawania znaków drogowych, automatyczne wspomaganie hamowania awaryjnego i asystenta korekcji toru jazdy na kierownicy. W tym przypadku możemy dokupić pakiet Plus za 4,5 tys. zł. Ceny hybrydowej „dwójki” z wyposażeniem Agile rozpoczynają się od 93 900 i dostępne są dwa pakiety wyposażenia – Comfort (4,9 tys. zł) oraz Safety (wymaga zakupu pakietu Comfort i kosztuje 4,1 tys. zł). Topowa odmiana Select to wydatek od 107 900 zł i opcjonalnie można do miej zamówić panoramiczny szklany dach (4,9 tys. zł).

Podsumowując, to naprawdę udany samochód. Czy jednak klienci Mazdy zaakceptują fakt, że „dwójka” stała się Yarisem? Z pewnością wkrótce się o tym przekonamy.

Tekst i zdjęcia: Jolanta Stypułkowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.