Honda Civic Sport Line 1.0 – Sport i downsizing?

Pod koniec ubiegłego roku japoński producent zdecydował się delikatnie zliftingować Hondę Civic X i wprowadził na rynek ciekawą odmianę Sport Line w wersji wyposażenia Comfort oraz bogatszej – Executive. Tę drugą mieliśmy okazję poznać bliżej.

Zamiarem projektantów tworzących wersję Sport Line było nawiązanie stylistyczne do topowego modelu Type R. Patrząc na ten samochód, trzeba przyznać, że to się udało – agresywne zderzaki, dyfuzor, mała lotka na klapie i „półlotki” nad szybą, wąskie światła LED oraz czarne alufelgi sprawiają, że auto wygląda naprawdę rasowo. Dodatkowo dla tego wariantu przygotowano specjalny kolor Obsidian Blue. Sport Line od wersji Type R różni się praktycznie tylko tym, że nie ma poszerzonych nadkoli, „kolców” na dachu oraz potrójnego wydechu po środku i ma mniejsze felgi.

Osobliwa kombinacja

Trochę dziwi nas decyzja Hondy, że najciekawszy stylistycznie Civic jest jednocześnie najwolniejszy. Wybierając tę usportowioną wersję stylistyczną, mamy wyłącznie jedną opcję – 3-cylindrową jednostkę napędową 1.0 VTEC Turbo o mocy 126 KM (moment obrotowy 200 Nm). 182-konny silnik dostępny jest tylko w wersji Sport Plus, a diesel został wycofany. Wybrać możemy jedynie przekładnię – 6-biegowy manual albo bezstopniowy automat CVT (droższy o 5 tys. zł). Ta jednostka napędowa nie bardzo pasuje nam do wersji Sport Line. Przede wszystkim nie najlepiej radzi sobie z rozpędzaniem auta (11,2 s do setki wg danych producenta). Silnik trzeba mocno wkręcać na obroty, a to przyczynia się do większego spalania – w mieście auto potrzebowało średnio około 9 l/100 km, więc w tym przypadku trudno mówić o ekologii. W trasie zużycie paliwa było na poziomie 7,4 l/100 km, a minimum, które udało nam się uzyskać przy spokojnej jeździe, to około 6,8 l/100 km. Kultura pracy 3 cylindrów też nie jest wzorowa.

Sportowe akcenty

Wnętrze wersji Sport Line robi dobre wrażenie. Mamy tu ciekawie zaprojektowaną deskę rozdzielczą, sporo obszyć z materiału, wygodne fotele. Skórzane elementy, aluminiowe pedały i czerwone przeszycia kierownicy, siedzeń oraz paneli bocznych na drzwiach dodają sportowego charakteru, a kierownica dobrze leży w dłoniach. Sporo jest też jednak twardych, nieprzyjemnych w dotyku plastików, np. w tunelu środkowym. Nie można za to narzekać na przestronność. Zarówno z przodu, jak i z tyłu jest sporo miejsca. Wysocy pasażerowie mogą mieć jednak trochę za mało miejsca nad głową. Atutem Civica jest niewątpliwie jeden z największych w klasie bagażników – aż 478 l, ale podłoga nie jest równa, co może trochę utrudniać wykorzystanie tej przestrzeni. Na pochwałę zasługuje też pomysłowy podłokietnik. Poprowadzony został dość wysoko, a w środku znajduje się szyna, dzięki czemu możemy wybrać wygodne uchwyty na kubki, podłokietnik lub spory schowek, w którym można umieścić półtoralitrową butelkę.

Bogato w standardzie

Nie najlepszą stroną Civica są natomiast multimedia. Mamy pewne zastrzeżenia do płynności działania systemu multimedialnego, który jest powolny, czasami się zawiesza i nie jest zbyt intuicyjny w obsłudze, a ponadto szata graficzna nieco trąci myszką. Dobrze, że jest tu chociaż obsługa Android Auto i Apple Car Play. 7-calowy ekran jest bardzo przeciętny, podobnie jak jakość dźwięku. Inżynierowie z Hondy zdecydowanie powinni popracować nad unowocześnieniem multimediów. Zupełnie inaczej jest natomiast w przypadku systemów bezpieczeństwa oraz wspomagających kierowcę. Model ten został bogato wyposażony w standardzie. Mamy tu m.in. automatyczne, w pełni LED-owe reflektory, 2-strefową, automatyczną klimatyzację, nawigację, szklany panoramiczny dach, systemy, np.: bezkluczykowy, monitorowania martwego pola i ostrzegania o zbliżającym się aucie przy cofaniu, podgrzewane fotele z elektryczną regulacją u kierowcy, inteligentny tempomat adaptacyjny oraz czujniki parkowania z kamerą. Nie jest ona może najlepszej jakości, ale bardzo pomaga, ponieważ widoczność do tyłu jest dość słaba. Nie ma tu już wiele do dodania. Z opcji dodatkowych w naszym egzemplarzu testowym mieliśmy np. ładowarkę indukcyjną, za którą trzeba dopłacić 1 790 zł.

Dobrze się prowadzi

Trzeba przyznać, że kompaktowa Honda prowadzi się naprawdę dobrze. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny, dzięki czemu można łatwo manewrować samochodem nawet na ciasnych miejskich uliczkach czy małych parkingach. Do manualnej przekładni też nie mamy zastrzeżeń – skoki skrzyni biegów są krótkie i działa ona precyzyjne. Civic oferuje też dobrą przyczepność, także podczas dynamicznej jazdy na krętych drogach, stabilność przy prędkościach autostradowych oraz bardzo skuteczne hamulce. Naprawdę nie łatwo go wyprowadzić z równowagi. Zawieszenie jest komfortowe i dość dobrze tłumi nierówności nawierzchni, jeśli pokonujemy je z małą prędkością. W testowej wersji Executive mieliśmy system amortyzatorów z regulowaną twardością i zdecydowanie bardziej przypadło nam do gustu jego sportowe ustawienie – jest komfortowe, ale jednocześnie zapewnia pełną kontrolę nad autem. I byłoby świetnie, gdyby… dodać może jeszcze trochę mocy. Jednostka napędowa 1.0 Turbo i 3 cylindry na pewno mają swoje zalety, ale naszym zdaniem zabrakło tu spójności z bardzo dobrymi właściwościami jezdnymi, a przede wszystkim ze sportową stylistyką. Do jazdy na co dzień ten silnik wystarcza, ale pozostawia jednocześnie pewien niedosyt. 126 KM powinno być bardziej dynamiczne, a w tym przypadku auto zaczyna nabierać prędkości dopiero przy wysokich obrotach, po czym szybko następuje odcięcie. Najbardziej odczuliśmy to w trasie podczas wyprzedzania ciężarówek.

Podsumowując wrażenia z jazdy, trzeba powiedzieć, że testowany model nie jest na pewno dla fanów sportowych emocji za kierownicą czy nowoczesnych technologii. Jednak jest to jedna z ciekawszych propozycji w klasie kompaktów, również biorąc pod uwagę cenę, w której mamy praktycznie kompleksowe wyposażenie. Nasz egzemplarz testowy z 6-biegowym manualem to koszt minimum 107 800 zł. Obecnie można go kupić z rabatem w wysokości 5 tys. zł (102 800 zł).

Rozważenie tej propozycji japońskiego producenta polecamy szczególnie osobom, którym zależy na sportowym wyglądzie, dobrych właściwościach jezdnych i sporym bagażniku, ale nie potrzebują sportowych osiągów. Model ten ma oczywiście zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników, ale na pewno budzi emocje, a to w gąszczu propozycji rynkowych duża zaleta.

Tekst i zdjęcia: Jolanta Stypułkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *