Wizyta pięciokrotnego zwycięzcy legendarnego Rajdu Dakar, Nassera Al-Attiyaha, w Warszawie stała się okazją do podsumowania pierwszego pełnego sezonu zespołu Dacia Sandriders w rajdach terenowych, ale była też okazją do poznania planów Katarczyka na najbliższą przyszłość i jego opinii o startach w Polsce.
Tomasz Szmandra
Debiutujący w Mistrzostwach Świata FIA w Rajdach Terenowych (W2RC) zespół Dacia Sandriders zakończył rok na podium w klasyfikacji producentów dwoma lokatami w pierwszej czwórce sezonu w rankingu kierowców oraz tytułem mistrzowskim wśród pilotów. Podsumowując, Dacia zajęła 2. miejsce w klasyfikacji producentów, wizytujący Warszawę Nasser Al-Attiyah wywalczył 2. lokatę w klasyfikacji kierowców, słynny Francuz Sébastien Loeb uplasował się w tym zestawieniu na 4. miejscu, a Édouard Boulanger triumfował w rankingu pilotów. Na wynik zespołu Dacia Sandriders wpłynęły m.in. triumfy w Abu Dhabi Desert Challenge (Al-Attiyah i Boulanger) oraz w Rallye du Maroc (Loeb i Boulanger), które przypieczętowały świetny debiut marki w mistrzostwach. Zespół zanotował także etapowe zwycięstwo i wysokie, 4. miejsce w klasyfikacji generalnej w Rajdzie Dakar 2025 (Al-Attiyah i Boulanger).
Nie tylko rajdy
Nasser Al‑Attiyah to jeden z najwybitniejszych zawodników w historii rajdów terenowych, trzykrotny mistrz świata FIA World Rally-Raid Championship (lata 2022, 2023, 2024) i pięciokrotny zwycięzca słynnego Rajdu Dakar. Nic dziwnego, że właśnie zawodnik z Bliskiego Wschodu odgrywa kluczową rolę w rozwoju programu Dacii. A przecież doświadczenie Al‑Attiyaha obejmuje także sukcesy w klasycznych rajdach (w 2006 r. sięgnął po tytuł mistrza świata samochodów produkcyjnych), wyścigach torowych oraz… w sportach olimpijskich! Tak, tak, Katarczyk od lat z powodzeniem uprawia strzelectwo sportowe, a w 2012 r. zdobył nawet brązowy medal w skeecie podczas igrzysk w Londynie!

– Szczerze mówiąc, był taki okres, że wydawało mi się, iż właśnie ta dyscyplina będzie dla mnie ważniejsza niż miłość do sportów samochodowych. Ostatecznie tak się jednak nie stało, mimo że zdobyłem nawet medal olimpijski w skeecie, o czym jako młody chłopak nie mogłem nawet marzyć. Nadal trenuję strzelanie do rzutków, bo to poprawia koncentrację i po prostu sprawia mi przyjemność, ale teraz ważniejsze są samochody – powiedział wysłannikowi naszej redakcji Nasser Al-Attiyah.
Dlaczego Dacia?
Katarczyk triumfował w Rajdzie Dakar za kierownicą Volkswagena, MINI i Toyoty, ale w tym arcytrudnym maratonie startował także samochodami innych marek, które odnosiły sukcesy w rajdach terenowych. Skąd więc pomysł na przejście do nowego zespołu Dacii?
– Dla mnie dołączenie do ekipy Dacia Sandriders jest nie tylko wyzwaniem i ekscytującym doświadczeniem, ale także okazją do skorzystania z ciekawej oferty nowego zespołu w stawce. Wielu innych producentów potrzebowało lat, aby osiągnąć najwyższy poziom, a my z Dacią wygraliśmy pierwszy rajd już w debiutanckim sezonie. Czwarte miejsce w ubiegłorocznym Dakarze to także duży sukces, ale najważniejsze, że praktycznie od razu mogliśmy rywalizować ze znacznie bardziej doświadczoną czołówką aut w stawce. To rozwija mnie jako sportowca i daje mnóstwo satysfakcji – podkreśla Katarczyk.
Nic dziwnego, że w zespole Dacii znaleźli się także inni utytułowani zawodnicy, tacy jak Sébastien Loeb, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać – Francuz po fantastycznej karierze w rajdach WRC (dziewięciokrotny mistrz świata!) odnosił sukcesy w wyścigach samochodowych, a ostatnio skupił się na off-roadzie. Ekipę kierowców uzupełniają utalentowana Cristina Gutierrez i nowy w ekipie na sezon 2026 Lucas Moraes. Już samo wystawienie czterech samochodów pokazuje, że Dacia traktuje cały projekt bardzo poważnie. Ale podstawą wszystkiego jest konkurencyjny samochód, w którego rozwoju uczestniczą także załogi.
Cel jest jeden
– Nasze opinie są bardzo cenne dla inżynierów odpowiadających za pojazd, bo przecież to kierowcy i piloci sprawdzają wszystkie rozwiązania na trasie podczas rajdu. Przyszłoroczny samochód, jako baza, jest bardzo podobny do tego z poprzedniego sezonu. Oczywiście wprowadziliśmy trochę ulepszeń, bo cel jest jeden – wygranie Rajdu Dakar! Jednak aby myśleć o takim wyniku, musimy walczyć zespołowo, bo indywidualnie w tym najbardziej prestiżowym, ale też najtrudniejszym w sezonie rajdzie bardzo ciężko coś osiągnąć – tłumaczy Al-Attiyah.

Warto dodać, że strategia Dacii w rajdowej rywalizacji koncentruje się na minimalizacji masy i zużycia paliwa. Wyczynowy model Sandrider jest o ok. 15 kg lżejszy niż porównywalne pojazdy, dzięki odchudzonej ramie rurowej, ograniczeniu liczby paneli nadwozia oraz zastosowaniu kompaktowego, lżejszego silnika. Równocześnie poprawiono rozkład masy i zoptymalizowano aerodynamikę: opór powietrza zmniejszył się o 10%, a siła unoszenia aż o 40%. Z kolei w karbonowych elementach nadwozia użyto pigmentów zmniejszających pochłanianie promieniowania podczerwonego, co zapobiega nadmiernemu nagrzewaniu kabiny – co ciekawe, rozwiązanie to zostało objęte zgłoszeniem patentowym. Sandrider korzysta z syntetycznego paliwa Aramco, wytwarzanego z odnawialnego wodoru i wychwyconego CO₂, co stanowi prosty oraz skuteczny krok w stronę obniżenia emisyjności także w rajdach terenowych.
Na koniec warto przypomnieć, że Nasser Al‑Attiyah wielokrotnie startował w Polsce, a 2016 r. wygrał nasz sztandarowy rajd terenowy Baja Poland. – To są bardzo miłe wspomnienia – stwierdził. – Odcinki zlokalizowane na poligonach, gdzie na co dzień ćwiczą czołgi, są zupełnie inne od pustynnych wydm, ale nie mniej trudne. Zwłaszcza podczas padającego deszczu wymaga to znacznie więcej pracy i umiejętności, bo trasa jest nieprzewidywalna.
Rajd Dakar 2026 rozpoczął się 3 stycznia w Arabii Saudyjskiej, a jego zwycięzców poznamy w mieście Yanbu nad Morzem Czerwonym 17 stycznia.





