Rajd Dakar 2026. Al-Attiyah wygrywa, sukcesy Polaków

Nasser Al-Attiyah dopisał kolejną kartę w swojej karierze, wygrywając po raz szósty Rajd Dakar w kategorii samochodów. Katarczyk, pilotowany przez Fabiana Lurquina, zapewnił w ten sposób pierwsze zwycięstwo w tej imprezie zespołowi Dacia Sandriders. Na trasie najtrudniejszego samochodowo-motocyklowego maratonu świata zaznaczyli swoją obecność także polscy zawodnicy.

Tomasz Szmandra

„W historii Dakaru nie było jeszcze tak zaciętej rywalizacji” – przyznali zgodnie na mecie 48. edycji najlepsi kierowcy. To dodaje jeszcze większej wagi zwycięstwu w Dakarze 2026, które wywalczył Nasser Al-Attiyah. Pierwszy krok do zwycięstwa Katarczyk zrobił na etapie 6, pełnym wydm, który wygrał, obejmując prowadzenie w wyjątkowo zwartej stawce (czołową piątkę w dniu odpoczynku dzieliło zaledwie 12 minut!). Al-Attiyah ponownie triumfował na 12. etapie, zdobywając swoje 50. zwycięstwo etapowe w karierze. To rekord, który dotąd na swoje konta zapisali jedynie Ari Vatanen i Stéphane Peterhansel. Walka o pozostałe miejsca na podium także była niezwykle zacięta. Henk Lategan, drugi w 2025 roku, był ostatnią nadzieją Toyoty, ale awaria na 11. etapie pogrzebała jego szansę na podium. Tym razem lepiej wypadły Fordy Raptor, które wygrały 6 etapów. Dzień przed metą czołowy kierowca tej marki, Nani Roma, podjął heroiczny, ale skuteczny wysiłek, aby uratować drugie miejsce, po wcześniejszej awarii przedniego mostu. Udało się to dzięki pomocy kolegów z zespołu. W walce o trzecie miejsce Mattias Ekström musiał bronić swojej pozycji na ostatnich 105 km etapu przed Sébastienem Loebem w Dacii, nad którym miał zaledwie 29 sekund przewagi. Szwed wygrał ostatni odcinek rajdu i ostatecznie utrzymał miejsce na podium.

Zdecydowały 2 sekundy!

W kategorii motocykli finał tegorocznego Dakaru był jednym z najbardziej emocjonujących w ostatnich latach. Luciano Benavides pokonał Ricky’ego Brabeca zaledwie o 2 sekundy, co było najmniejszą przewagą w historii rajdu. To pierwsza wygrana Argentyńczyka, który dołączył do swojego brata Kevina, dwukrotnego zwycięzcy rajdu w latach 2021 i 2023.

Z kolei Kevin Benavides uczcił triumf brata własnym zwycięstwem etapowym w samochodowej klasie Challenger, ale zwycięzcą klasyfikacji generalnej został Hiszpan Pau Navarro, który dojechał do mety z 23-minutową przewagą nad Yasirem Seaidanem. W kategorii SSV Amerykanin Brock Heger za kierownicą Polarisa powtórzył zeszłoroczną wygraną, a Kyle Chaney w Can-Amie ukończył rajd na drugim miejscu z godzinną stratą do zwycięzcy.

Rewelacją kategorii ciężarówek był Vaidotas Žala, który wygrał rajd w swoim drugim starcie w tej klasie. Za Litwinem znaleźli się doświadczeni Aleš Loprais i Mitchel van den Brink.

Na mecie w Janbu zameldowało się 246 pojazdów (spośród 317 startujących): 90 motocykli (11 w Rally GP i 79 w Rally 2), 133 samochody (61 w Ultimate, 33 w Challenger, 32 w SSV i 7 w Stock) oraz 23 ciężarówki, z których 204 otrzymało medale za ukończenie rajdu. W Dakar Classic do mety dotarło 91 pojazdów. Tę rywalizację zdominował kolejny Litwin Karolis Raisys, który zwyciężył w swoim drugim starcie.

W trzeciej edycji Dakar Future Mission 1000 siedem pojazdów napędzanych paliwem alternatywnym zmierzyło się z trasami Dakaru. Ciężarówka KH7-Ecovergy, za kierownicą której zasiadał Jordi Juvanteny, odniosła trzecie zwycięstwo w tej klasie. Natomiast elektryczny motocykl Arctic Leopard Galicia Team, którym jechał Fran Gómez Pallas, pokonał Segwaya Benjamína Pascuala w klasie pojazdów dwukołowych.

Polacy w czołówce

W tegorocznym Rajdzie Dakar wystartowała rekordowa liczba Polaków. Do rajdu zgłosiło się aż 15 załóg z polskimi licencjami w niemal wszystkich kategoriach głównego rajdu (z wyjątkiem Stock) oraz w Dakar Classic. Łącznie 29 polskich kierowców, pilotów i mechaników znalazło się na liście zgłoszeń. Aż 14 pojazdów z polskimi flagami przy nazwiskach dotarło do mety w Janbu, pomimo mniejszych lub większych problemów na trasie. Co więcej, mamy parę naprawdę bardzo dobrych wyników!

W Rajdzie Dakar 2026 wystartowało czterech polskich motocyklistów, w tym dwóch debiutantów. Trzech Polaków z powodzeniem dotarło do mety. Najwyżej sklasyfikowany został Konrad Dąbrowski, dla którego był to już piąty start w Dakarze. Polak zajął znakomite 4. miejsce w klasie Rally 2, zwyciężył w kategorii Juniorów, a także był 13. w klasyfikacji generalnej motocykli. – Tegoroczny Rajd Dakar był dla mnie testem i wygląda na to, że go zdałem. Ten rajd przetestował mnie pod wieloma względami, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Sprawdził moją wytrzymałość na ból, umiejętności mechaniczne i waleczność. Od drugiego etapu codziennie musiałem walczyć i cieszę się, że uporałem się ze wszystkimi przeciwnościami, jakie pojawiły się na mojej drodze. Poprawiłem się o trzy miejsca w generalce i Rally 2 względem ubiegłorocznej edycji, więc jestem bardzo zadowolony. Cieszy mnie ta czwarta pozycja w Rally 2, trzynasta łącznie i pierwsza w Juniorach. Ukończyłem piąty z moich pięciu Dakarów i cieszę się, że niezależnie od tego, co się w nich działo, to ze wszystkim sobie poradziłem. Jestem bardzo szczęśliwy! Czuję, że pokazałem charakter i że jestem jednym z najlepszych zawodników w Rally 2. Wrócę po więcej, wrócę po podium i będę walczył dalej – zapewniał na mecie Polak.

Dwóch kolejnych Polaków w motocyklowej stawce to dakarowi debiutanci. 20-letni Filip Grot za cel postawił sobie przede wszystkim ukończenie rajdu. Dzięki temu mógł cieszyć się jazdą, co przyniosło całkiem dobry wynik – ukończył rajd na 2. miejscu w klasyfikacji Juniorów, 40. pozycji w Rally 2 i 51. wśród wszystkich motocyklistów. Natomiast Robert Przybyłowski, drugi z polskich debiutantów, również walczył przede wszystkim o metę. Udawało mu się unikać poważniejszych problemów, dzięki czemu z etapu na etap notował coraz lepsze wyniki. Ostatecznie zajął 59. miejsce w Rally 2 i 70. w klasyfikacji generalnej. Rajdu nie ukończył Bartek Tabin, który zaliczył upadek zakończony złamaną ręką.

W najwyżej kategorii samochodowej Ultimate zgłosiły się 3 debiutujące w tej klasie załogi zespołu Energylandia Rally Team, znanego ze swoich świetnych wyników w poprzednich edycjach w klasach Challenger i SSV. Okazało się, że w nowej kategorii panowie Goczałowie również potrafią być konkurencyjni, i to w starciu z załogami zespołów fabrycznych. Cała sportowa Polska była szczególnie dumna z Eryka, gdy młody kierowca wygrał etap 9., a drugi był jego wujek Michał. Znakomitą jazdą popisał się także ojciec Eryka – Marek. Wszystkie 3 załogi ukończyły rajd w czołowej dwudziestce załóg Ultimate – Marek Goczał i Maciej Marton zajęli 13. miejsce, Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk – 17., a Michał Goczał i Diego Ortega – 19.

Jesteśmy cali i zdrowi na mecie – to jest najważniejsze. To od samego początku było nadrzędnym celem. Tradycyjnie – jak to zwykle bywa na mecie Dakaru – już myślimy o przyszłorocznej edycji. Zawsze jest tak, że meta jednego Dakaru jest początkiem przygotowań do kolejnego. Pokazaliśmy, że mamy dobre tempo i jesteśmy w stanie walczyć z każdym. Możemy obiecać jedno – wyeliminujemy wszystkie błędy, przygotujemy się jeszcze lepiej i za rok będziemy jeszcze szybsi – powiedział Marek Goczał.

Załoga Aliyyah Koloc (Seszele) i Marcin Pasek (Polska), również debiutanci w Ultimate, nie dotarli do mety po problemach technicznych na etapie nr 9.

W klasie Challenger wystartowały dwie polskie załogi z zespołu Zoll Racing. Bracia Łukasz i Michał Zoll poprawili swój zeszłoroczny wynik (35. miejsce), przyjeżdżając na metę na 26. pozycji. Ich koledzy z zespołu, Piotr Beaupre i Jarosław Kazberuk, zostali sklasyfikowani na 25. miejscu.

Kolejny polski debiut miał miejsce w klasie SSV. Znany z klasycznych rajdów Maciej Oleksowicz i jego pilot Marcin Sienkiewicz ukończyli rajd na 9. miejscu, triumfując w klasyfikacji debiutantów w tej klasie. Z kolei Maciej Giemza, były dakarowy motocyklista, zadebiutował w rajdzie w roli pilota Saudyjczyka Hassana Jameela w klasie SSV, zajmując 26. miejsce.

Po kilkuletniej przerwie polscy kibice znów mogli oglądać polską ciężarówkę. Za kierownicą biało-czerwonego „Czesława” zasiadł debiutujący Darek Łysek, któremu towarzyszyli w kokpicie dakarowi weterani – Jacek Czachor w roli pilota i Darek Rodewald jako mechanik pokładowy. W pierwszej części rajdu polskie trio radziło sobie całkiem dobrze, awansując z etapu na etap. Poważne problemy pojawiły się w drugim tygodniu, kiedy ciężarówka Polaków przewróciła się ciężarówkę na bok oraz zderzyła się z drzewem. Pomimo tych przygód, nasi reprezentanci dotarli do mety tuż za pierwszą dziesiątką – na 11. pozycji.

Sukcesy w Dakar Classic

Na starcie Dakar Classic stanęły aż 4 polskie załogi, w tym 3 debiutujące. Już na pierwszym etapie współpracy odmówiło Porsche 924 Tomasza Staniszewskiego i Stanisława Postawki, którzy w ubiegłym roku zajęli rewelacyjne 4. miejsce. Zawodnicy musieli czekać na części, ale powrócili do rywalizacji na szóstym etapie, dwukrotnie zajmując miejsca na etapowym podium. Ostatecznie zostali sklasyfikowani na 80. miejscu. Problemy nie ominęły także debiutujących Pawła Kośmińskiego i Bartka Balickiego, którzy na dziesiątym etapie dachowali. Duet jednak dotarł do mety i został sklasyfikowany na 31. pozycji. Najwyżej z Polaków uplasowali się inni debiutanci, Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński. Ta załoga unikała poważnych problemów i zajęła wysokie 6. miejsce!

W tym roku po raz pierwszy w Dakar Classic wystartowała polska ciężarówka, na pokładzie której saudyjskie trasy pokonywali Tomasz Białkowski, Dariusz Baśkiewicz i Adam Grodzki. Trio okazało się rewelacją tegorocznej edycji, zapisując się w historii Dakar Classic jako pierwsza załoga ciężarówki, która zdobyła etapowe zwycięstwo w klasyfikacji generalnej (podczas 3. etapu). Polacy zajęli także 3. miejsce na szóstym etapie, a rajd ukończyli na 9. pozycji, dominując w kategorii ciężarówek. – Przyjechaliśmy do Arabii Saudyjskiej z nastawieniem, żeby przeżyć fajną przygodę i zebrać doświadczenie. Ale wyniki, które osiągaliśmy od samego początku, bardzo nas zaskakiwały. Z odcinka na odcinek było coraz lepiej. Popełnialiśmy błędy nowicjuszy, ale szybko wyciągaliśmy wnioski ito zaprocentowało. Wiem, że jest to marzeniem wielu zawodników, a my dziś je spełniliśmy – tłumaczy Tomasz Białkowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *