Leśny sprawdzian Omody 5 Hybrid

Sezon grzybowy w pełni, więc Omoda 5 Hybrid ruszyła w stronę mazowieckich lasów. Po zjeździe z asfaltu sprawdziliśmy ją na ubitym szutrze, luźnym piasku i leśnych nierównościach. To próba, która pokazuje nie tylko możliwości kompaktowego SUV-a, ale także granice, których lepiej nie przekraczać.

Trasa do wybranego kompleksu leśnego prowadziła początkowo lokalnymi drogami. W takich warunkach układ hybrydowy pracował płynnie, a przejścia między trybami pracy układu hybrydowego nie wpływały na komfort podróży. Przy umiarkowanym tempie w kabinie panowała cisza dobrze współgrająca z charakterem weekendowego wyjazdu.

Właściwa próba rozpoczęła się po zjeździe z asfaltu. Nawierzchnia mazowieckich duktów potrafi zmienić się na krótkim odcinku: ubity szuter przechodzi w luźny piasek, a w zagłębieniach pojawiają się koleiny i odsłonięte korzenie. Omoda 5 Hybrid nie jest samochodem terenowym, jednak podwyższone nadwozie ułatwia pokonywanie umiarkowanych nierówności i dojazd do miejsc oddalonych od utwardzonych dróg.

Na suchej, nierównej nawierzchni samochód prowadził się przewidywalnie. Zawieszenie skutecznie tłumiło drobne wyboje, choć większe poprzeczne nierówności wymagały wyraźnego zmniejszenia prędkości. Widoczność z miejsca kierowcy ułatwiała wybór toru jazdy między koleinami i korzeniami. Na piaszczystych fragmentach kluczowe było płynne operowanie pedałem przyspieszenia i unikanie gwałtownych zmian tempa.

Ograniczenia konstrukcji pozostają jednak wyraźne. Napęd wyłącznie na przednią oś oznacza mniejszą rezerwę trakcji w głębokim piachu, błocie i na stromych podjazdach, a prześwit nie pozwala bez obaw pokonywać głębokich kolein ani przejeżdżać nad wystającymi kamieniami. Wybór trasy powinien więc uwzględniać stan nawierzchni i warunki pogodowe. Na suchym dukcie możliwości samochodu okazały się wystarczające.

Na miejscu ważniejsze od terenowych aspiracji okazały się cechy użytkowe. Po powrocie z lasu bagażnik bez trudu pomieścił kosze, a wygodne wsiadanie i możliwość zaparkowania na nierównym podłożu potwierdziły praktyczny charakter samochodu podczas rekreacyjnego wyjazdu.

Podsumowanie

Wyprawa na grzybobranie uzupełniła test Omody 5 Hybrid o jazdę poza drogami utwardzonymi. Model pozostaje przede wszystkim samochodem miejskim i szosowym, ale na suchym, niezbyt wymagającym dukcie pozwala dotrzeć do celu bez większych trudności. Warunkiem jest rozsądna ocena nawierzchni i rezygnacja z odcinków wymagających napędu obu osi lub właściwości typowych dla samochodów terenowych.

Na suchych drogach leśnych Omoda 5 Hybrid zapewniała przewidywalne prowadzenie, dobrą widoczność i odpowiedni komfort. Mazowiecka próba pokazała, że jej możliwości wystarczą do okazjonalnego zjazdu z asfaltu – o ile kierowca nie pomyli leśnego dojazdu z trasą terenową.

Tekst i zdjęcia: Jolanta Stypułkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *